6/06/2017

OKNA ZE SZPROSAMI - JAK? GDZIE? ZA ILE?




Witajcie!

Po pierwsze, przepraszam Was za tę nieplanowaną przerwę, na której długość wpływ miały niestety nie tylko postępujące prace wykończeniowe.


Od momentu zakończenia prac na etapie stan surowy otwarty minęło już 1,5 roku. W czasie tej długiej przerwy wiele się wydarzyło i budowa stanęła w martwym punkcie. Na szczęście nieudana emigracja poskutkowała koniecznością odwiedzenia banku i doprowadzeniem naszego domu do stanu, który umożliwi nam zamieszkanie jeszcze w tym roku. Nawet jeśli będzie to oznaczało same podłogi, gołe ściany i kilka mebli na krzyż ;) I celowo napisałam "na szczęście", bo od wielu lat utwierdzam się w przekonaniu, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Nierozsądnie, w czasie budowania domu, podjęłam decyzję o stworzeniu drugiego bloga, który miał dotyczyć wyłącznie kwestii związanych z budową naszego domu. Teraz jednak stwierdzam, że taki rozdział był zupełnie bezsensowny i następne dokumentacje prac będą publikowane jedynie na White Grey Pastels. Taką informację umieszczę na blogu Co Na Wsi Piszczy, ponieważ nie chciałabym , aby jego czytelnicy mylnie odczytali zastój w publikacjach, jako zastój prac budowlanych (a właściwie wykończeniowych). 

Jeśli jesteście ciekawi prac, które wykonaliśmy do tej pory, poniżej zamieściłam linki do dwóch wpisów na ten temat. Tam dowiecie się wszystkiego o naszym projekcie, wszelkich przeróbkach, oraz o wykorzystanych materiałach budowlanych.













Kiedy tylko zaczęliśmy budowę naszego domu, wiedziałam, że w oknach muszą znaleźć się szprosy. Spowodowała to moja odwieczna fascynacja architekturą amerykańską, która w bardzo ciekawy sposób potrafi wykorzystać ten element dekoracyjny. Rzecz jasna, na okna drewniane ze szprosami konstrukcyjnymi lub wiedeńskimi nie mogliśmy sobie pozwolić ze względu na cenę. Dlatego zdecydowaliśmy, że zamówimy okna PCV ze szprosami wewnątrzszybowymi. Nieco więcej na temat szprosów i ich rodzajów znajdziecie w jednym z moich wcześniejszych wpisów >>> właśnie tutaj <<< 
Jak widzicie, nasz dom ma bardzo prostą bryłę, która sprawia, że taki dodatek jakim są szprosy, nie da efektu przerysowania, a jedynie nieco urozmaici całość. Własnie za to kocham proste formy - zawsze można do nich coś dorzucić i nie martwić się o kiczowaty efekt. 

Chciałabym przedstawić Wam w skrócie drogę do montażu naszych okien, opisać czym się kierowałam i dodać od siebie kilka rad, którymi warto się w tym procesie kierować.


KOLOR

Okna są tym elementem domu, który ma wpływ zarówno na wygląd zewnętrzny, jak i wewnętrzny. Należy ten fakt bardzo starannie przemyśleć. Jeśli chodzi o kolor naszych okien, od samego początku nie miałam wątpliwości, że postawię na biel. I wcale nie ze względu na cenę ;) Kolor okien odgrywa bardzo ważna rolę w późniejszym skomponowaniu elewacji, a kolor biały jest moim zdaniem jedynym, który dobrze współgra zarówno z elewacją ciemną, jak i jasną. A ponieważ sami jeszcze nie wiemy na jaki rodzaj elewacji będziemy mogli sobie pozwolić w przyszłości, tym bardziej uznaliśmy, że najrozsądniejszym kolorem okien będzie kolor biały. 



SPRAWDZONY SPRZEDAWCA

Okna powinny być wykonane i zamontowane w możliwie najbardziej profesjonalny sposób. Od tego zależy nasze bezpieczeństwo oraz komfort i długość bezproblemowego użytkowania. Wiąże się z tym wcześniejsze rozeznanie na rynku producentów i dystrybutorów. Ci drudzy z reguły mają również współpracujące ekipy monterskie, które również wpływają na renomę firmy. Wiele osób na pewno zna z autopsji proces wyboru takiego producenta lub dystrybutora - czytywanie dziesiątek for budowlanych, sprawdzanie opinii, porównywanie ofert, szukanie tych najkorzystniejszych. Bardzo łatwo jest popaść w obłęd, ponieważ o jednym producencie możemy przeczytać zarówno bardzo dobre, jak i bardzo złe opinie. I co wtedy? Wtedy najlepiej jest skorzystać z opinii zaufanych osób, które od dłuższego czasu użytkują okna i maja na ich temat wypracowane zdanie. My robiliśmy takie wywiady środowiskowe na każdym etapie budowy i uchroniły nas one przed popełnieniem wielu błędów. To samo dotyczy firm montujących okna. Oczywiście rozmawiałam z kilkoma dystrybutorami, aby mieć dobry pogląd w temacie okien, ale miałam również to szczęście, że moja rodzina od wielu lat korzysta z usług jednego dystrybutora okien, którym jest firma TOMARKO z Radomia. A najbliższym mi przykładem są okna w domu moich rodziców, które zostały zamontowane 12 lat temu i przez cały ten czas nie było z nimi żadnego problemu. Dodam, że są na co dzień testowane przez 7 osób ;) TOMARKO stawia na solidne okucia, które bezapelacyjnie determinują długie użytkowanie. Byłam również zadowolona  z fachowego doradztwa oraz z tego, że tylko w tej firmie nie usłyszałam, iż szprosy są już niemodne, a okna robi się teraz w antracycie, a nie w bieli... Nie wiem jak Wy, ale ja, słysząc takie słowa, mam ochotę od razu przerwać rozmowę, bo to ewidentny brak szacunku dla klienta. Na szczęście w TOMARKO sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Z czystym sumieniem mogę Wam polecić tę firmę, ponieważ nie tylko doradzi Wam odpowiednie okna, ale również zamontuje je w profesjonalny sposób. Ale o tym nieco później.



ROZMIESZCZENIE KWATER

Rozmieszczenie kwater, czyli podział szyb za pomocą szprosów, było na etapie planowania procesem dość pracochłonnym i wymagało szczegółowych wyliczeń i ustaleń. Pod tym względem również mogłam liczyć na sprawny przepływ informacji z biura TOMARKO. Wiedziałam, że szprosy mają zdobić jedynie górę okien i tworzyć kwadraty. Kiedy dokładne wymiary okien zostały naniesione na projekt i znałam wymiary poszczególnych szyb, mogłam na zasadzie proporcji ustalić wymiary szprosów. I takim sposobem kwatery w poszczególnych skrzydłach okien 1500 rozmieszczone zostały według proporcji 3:2, a w oknach 1000 według proporcji 4:2. Efekt takiego podziału możecie ocenić na zdjęciach poniżej.


Aby uniknąć wizualnego przesycenia kratownicami, zdecydowałam, że umieszczę je jedynie w największych oknach (z pominięciem okna tarasowego, które wyglądałoby wtedy jak karykaturalne powiększenie sąsiednich okien dwuskrzydłowych). W przypadku szprosów zawsze wskazany jest zdrowy umiar i wydaje mi się, że udało mi się go w tej nietypowej sytuacji zachować. 


MONTAŻ

Musicie pamiętać o tym, że o jakości okien nie świadczy tylko sposób w jaki zostaną zaprojektowane i wykonane, ale również to, jak będą później zamontowane. Nawet jeśli otwory okienne wykonane zostały według projektu, przedstawiciel firmy, w której okna zamawiamy, powinien w pierwszej kolejności przyjechać na miejsce i ponownie je zmierzyć, bo wystarczy niewielka pomyłka w czasie budowania i okno nie będzie nadawało się do montażu. A to wiąże się z dodatkowymi kosztami i opóźnieniem.
Prawidłowo zamontowane okno powinno zostawiać taką samą przestrzeń na dole i na górze. Mylnie można wywnioskować, że okno będzie stabilniejsze, kiedy wesprze się je na murze. Nie, zarówno na dole, jak i na górze musi być połączone z murem za pomocą pianki montażowej. Ale zanim wstrzyknięta będzie pianka, okno należy wypoziomować i zaczepić do muru metalowymi kotwami. W przypadku naszych okien o wymiarach 1500x1750 użyto 14 kotew.



CENA

Cena naszych okien uzależniona była przede wszystkim od ilości kwater utworzonych przez szprosy. Bardzo łatwo jest policzyć, ile kosztować będzie taka dopłata, ponieważ wystarczy zliczyć wszystkie kwatery powstałe po umieszczeniu szprosów. W przypadku naszych okien, gdzie zastosowaliśmy szprosy o grubości 26 mm, ilość kwater wyniosła 102. Dopłata za każdą kwaterę to 18 zł brutto, więc szprosy kosztowały nas 1836 zł brutto
Dopłaciliśmy również 80 zł brutto za bardziej wytrzymałe klamki. które pracują w stabilniejszy sposób.

Okna, łącznie z montażem, wyniosły nas 12000 zł brutto.











Z okna kuchennego chciałam mieć jak najlepszy widok, dlatego poszerzyliśmy je w momencie budowy do 2 m, a w czasie projektowania okien zdecydowałam, że jedynie górne części będą otwierane, a dół pozostanie panoramiczny i nieotwierany. Na zdjęciach jeszcze tego nie widać, ale przez to okno widok jest naprawdę genialny, dokładnie tak jak chciałam :)













W przypadku okna tarasowego zdecydowaliśmy się na system przesuwny, a nie typowy rozwierny. Wszystko po to, żebyśmy w salonie nie musieli zostawiać dużej przestrzeni na otwieranie tego okna. Oczywiście jest to system nieco droższy niż tradycyjny, ale w tym przypadku wygrała ergonomia, a nie ekonomia ;)




















U W A G A!


Pamiętajcie, aby po montażu usunąć folię ochronną! Wystawiona na działanie słońca i wysokiej temperatury, może być trudna do usunięcia po dłuższym czasie. 






A teraz krótkie streszczenie na temat okien:

KOLOR: biel
PRODUCENT: Sonarol (okna z Jedwabnego)
DYSTRYBUTOR: TOMARKO Radom
ILOŚĆ SZYB: 2
RODZAJ OTWIERANIA: uchylno-rozwierne z jednym stopniem uchyłu.
CENA: 12000 zł brutto


Tym zdjęciem uchylam Wam rąbka tajemnicy i wprowadzam do kolejnego wpisu, ponieważ aktualnie ukończyliśmy instalację elektryczną i tynki, a pracę zaczął pan hydraulik. Mam mały poślizg w pisaniu sprawozdań, ale postaram się szybko je nadrobić.





A takie mamy widoki z okna :)







POZDRAWIAM WAS SERDECZNIE
I W RAZIE DODATKOWYCH PYTAŃ SŁUŻĘ POMOCĄ, JAK ZAWSZE :)

Sylwia





3/24/2017

NASZA BUDOWA - WSTĘPNY WYBÓR PŁYTEK DREWNOPODOBNYCH (WOODLIKE TILES)






W obecnych czasach mamy bardzo wiele możliwości, aby wybudować i wykończyć dom w sposób, który w przyszłości pozwoli nam na minimalizację kosztów utrzymania go. Jak dobrze wiemy, największe koszty generuje ogrzewanie, dlatego warto doinwestować tę część budowy zarówno na poziomie docieplenia, wentylacji, jak i instalacji grzewczej. 

Do naszych najważniejszych decyzji w tym zakresie zaliczają się:

-  wybudowanie parterowego domu o małej powierzchni (110 mkw),
- budowa domu z betonu komórkowego H+H łączonego klejem, co zmniejszyło ilość mostków termicznych,
-  odpowiednie docieplenie i izolowanie na każdym etapie budowy,
- zastosowanie ogrzewania podłogowego na 70% powierzchni (o tym więcej w jednym z kolejnych wpisów),

Ogrzewanie podłogowe, jako stosunkowo nowy rodzaj instalacji grzewczej, staje się coraz bardziej popularne i posiada wiele pozytywnych cech, ale stawia również wiele znaków zapytania. I jest to zupełnie zrozumiałe. Czasami obrasta również wieloma negatywnymi mitami. Myślę, że samej instalacji podłogowej i jej cechom poświęcę wpis przy okazji montowania jej w naszym domu. Dziś chciałabym bardziej skupić się na kwestii estetyki, a mianowicie na rodzaju podłogi, która ułożona będzie u nas na tejże instalacji.

W zasadzie, dzisiejszy rynek oferuje nam tak rozległy wachlarz produktów wykończeniowych, że większość z nich dostosowana jest do ogrzewania podłogowego. I takim sposobem możemy na przykład ułożyć zarówno panele PCV, jak i przepiękne drewno. W przypadku pierwszego rodzaju, czyli paneli, zniechęciła mnie jednak możliwość ograniczonej przepuszczalności ciepła oraz bardzo krótki czas utrzymywania temperatury. Zaś drugi rodzaj, czyli drewno, odeszło w niepamięć głównie ze względu na cenę. Specjalne warstwowo klejone deski, odpowiednio przygotowane do ogrzewania podłogowego, to koszt minimum 120 zł/mkw. Dlatego, po długim namyśle i poszukiwaniach, uznałam, że najlepszym i najbardziej ekonomicznym (zarówno w kwestii ceny, jak i późniejszej eksploatacji) rozwiązaniem będzie zastosowanie PŁYTEK DREWNOPODOBNYCH, które dostępne są w bardzo wielu ciekawych wzorach i przystępnej cenie. A co najważniejsze, długo utrzymują temperaturę, na czym zależało nam najbardziej, kiedy decydowaliśmy się na zastosowanie ogrzewania podłogowego celem minimalizacji kosztów utrzymania domu.

W pierwszej kolejności wybrałam najciekawsze modele z ofert internetowych, ale kolejnym krokiem było skonfrontowanie ich z wyglądem rzeczywistym. Odwiedziłam więc kilka sklepów, które posiadają w swojej ofercie szeroką gamę wzorów. Na dzień dzisiejszy mam już dość dobry obraz tego, jaki wzór powinnam wybrać, choć ostateczna decyzja nie jest jeszcze podjęta.
Nie ukrywam, że często miałam problem z oceną danego modelu, ponieważ na ekspozycji wystawione są pojedyncze płytki, a najlepszy obraz daje mi zestawienie przynajmniej kilku płytek (najlepiej około 1 mkw). Takie większe zestawienia uzmysłowiły mi na przykład, że nie powinnam wybierać płytek zbyt mocno usianych sękami oraz zbyt mocno cieniowanych, ponieważ na tak wielkiej powierzchni ilość sęków i cieniowań może być zbyt przytłaczająca. W konsekwencji mogłoby wyglądać to nieestetycznie. Dlatego moim największym faworytem jest obecnie jeden z modeli Nowej Gali. Nie jestem do końca pewna nazwy, ponieważ w sklepie oznaczone były jako BRĄZ R10, ale przy najbliższej okazji postaram się tego dowiedzieć i zaktualizuję wpis o tę informację. Jest to płytka matowa, ponieważ na wyborze takiej zależało mi najbardziej. Posiada ciekawe usłojenie i ma przyjemny ciepły odcień, który nie jest ani zbyt ciemny, ani zbyt jasny. 













Już dużo wcześniej pozwoliłam sobie zestawić typowane przez siebie płytki, dlatego chętnie podzielę się nimi z Wami. Zależało mi na stosunkowo niskiej cenie, ponieważ do spraw finansowych musimy podejść w szczególnie ostrożny sposób. Mam nadzieję, że zamówienie tak dużej ilości płytek spowoduje, że będziemy mogli liczyć na dodatkowy rabat.








Jeśli macie doświadczenie z płytkami na ogrzewaniu podłogowym, koniecznie podzielcie się swoimi przemyśleniami i sugestiami. Jeśli dysponujecie zdjęciami realizacji z użyciem tych lub podobnych płytek, również czekam na Wasze maile.

POZDRAWIAM SERDECZNIE,
Sylwia 

3/08/2017

NOWOCZESNE LAMPY WIELOPUNKTOWE DO 700 ZŁ






Wbrew pozorom, wybór rodzaju oświetlenia do naszego domu nie jest wyborem prostym. To samo dotyczy jego rozmieszczenia. W ostatnim czasie doskonale przekonuję się o tym na własnej skórze. O ile z wyborem konkretnych form oświetlenia zapewne poczekam jeszcze dość długo, a z sufitu i ścian wystawać będą na razie jedynie kabelki wyposażone w żarówki, tak rozmieszczenie punktów oświetleniowych musi zostać w ciągu tego miesiąca dograne w 100 % tak, aby później nie żałować podjętych decyzji. 
Jednym z najważniejszych dla mnie miejsc jest przestrzeń salon-jadalnia-kuchnia, która tworzyć będzie niejako całość. I stworzenie tej całości wymaga ode mnie dobrania oświetlenia w taki sposób, aby nie było ani monotonne i ukierunkowane w stronę jednego stylu, ani zupełnie niespójne. Mam już wstępny plan na rozwiązanie tego dylematu, a zawiera się w nim zastosowanie nowoczesnej lampy wiszącej, która stanowić będzie idealne dopełnienie klasycznego, dość neutralnego wystroju. Ponadto, duża powierzchnia wymagać będzie odpowiedniego doświetlenia, a wielopunktowa lampa znacznie nam to ułatwi i w ciekawy sposób urozmaici przestrzeń.
Tego typu lampy, ze względu na wielopunktowość i stosunkowo krótki czas od pojawienia się na rynku, są dość drogie. Dlatego wstępnie postanowiłam zrobić rozeznanie i wyszukać takie modele, na które ewentualnie będziemy mogli sobie w przyszłości pozwolić. Oczywiście do tego czasu zarówno ceny jak i asortyment mogą ulec zmianie i mój wybór może padnie na zupełnie inną lampę. Uważam jednak, że warto dla siebie i swojej wygody robić takie zestawienia typowanych produktów, ponieważ pamięć bywa krótka i o niektórych modelach możemy po prostu z czasem zapomnieć.   





Lampy tego typu, choć bardzo nowoczesne w swojej formie, mogą być niezwykle energetycznym i świeżym dodatkiem do wnętrz tradycyjnych. Nie powinniśmy kojarzyć wnętrz klasycznych jedynie z abażurami i kryształowymi żyrandolami. Ich klasyczny charakter doskonale komponuje się z innymi stylami i zupełnie nie musi przypominać wnętrz uznawanych powszechnie za nobliwe. Taki właśnie eklektyzm stanowi o unikalności i ponadczasowości wnętrz. 
Osobiście uważam, że łączenie nowoczesnych lamp z elementami sztukaterii, takimi jak gipsowe rozety, jest doskonałym i bardzo ciekawym zabiegiem. I jeśli uda mi się wytrwać w mojej idei, właśnie takie zestawienie zobaczycie kiedyś w naszym domu. Oczywiście na miarę naszych możliwości finansowych.

A tym czasem, wracam do przygotowań i dogrywania terminów prac instalacyjno-wykończeniowych, które prawdopodobnie ruszą za około miesiąc. 

Trzymajcie kciuki ;)

POZDRAWIAM,
Sylwia

2/01/2017

MOI ULUBIENI AMERYKAŃSCY TWÓRCY WNĘTRZ - MY FAVOURITE AMERICAN INTERIOR DESIGNERS

Bardzo często zdarza mi się używać w swoich postach zwrotów "amerykańskie wnętrza", "amerykańscy projektanci wnętrz", "styl amerykański". Nie da się więc ukryć, że jest to moja wielka miłość, inspiracja i drogowskaz ku planowaniu naszych przyszłych czterech kątów.   Wiem jednak, że wiele osób nie do końca rozumie moją fascynację tego typu stylistyką. Dla jednych jest zbyt "grzeczna", dla innych monotonna, schematyczna, mało design'erska, mało innowacyjna. Ja natomiast patrzę na to zupełnie inaczej. Wnętrza, tworzone przez wspomnianych amerykańskich twórców, są miejscem odpoczynku i prywatną oazą spokoju, ale są też niepowtarzalne, ciekawe i doskonale łączą tradycję z nowoczesnością. 
Chciałabym dziś przedstawić Wam kilku bardzo wartościowych twórców wnętrz, którzy inspirują mnie każdego dnia i sprawiają, że mam ochotę po raz tysięczny napisać o "wnętrzach w stylu amerykańskim". 

W Polsce często prowadzone są dyskusje na temat odrębności takich zawodów jak architekt wnętrz, projektant czy dekorator. Celowo użyłam więc sformułowania "twórcy wnętrz", ponieważ moim zdaniem amerykańscy interior designers posiadają cechy i umiejętności zawierające się w tych trzech profesjach. I tylko takie osoby mogą odnosić całościowy sukces tworząc przestrzeń, w której później mieszkają inwestorzy. Profesjonalny twórca wnętrz powinien równie sprawnie przeprowadzić analizę instalacji hydraulicznej, jak i skomponować piękny bukiet kwiatów, który będzie wisienką na torcie :)





Studio McGee to mój absolutny faworyt i guru w dziedzinie wnętrz. Właśnie o nich ktoś napisał mi, że tworzą wnętrza "grzeczne". Trafne spostrzeżenie, ale w mojej opinii jak najbardziej pozytywne. Dom, po całym szalonym dniu poza nim, powinien być grzeczny i spokojny. Studio McGee umie idealnie połączyć tradycję z nowoczesnym design'em, czego dowodem są wspaniałe realizacje. Znajdziecie je na stronie >>> STUDIO MCGEE <<< . Świetnie bazują na założeniach ruchu rzemieślniczego. Operując schematami i udoskonalając je, tworzą wyjątkowe i niepowtarzalne przestrzenie. Biel, złoto, pastele, drewno i nieco kontrastu, to ich znak rozpoznawczy. Daleko im do monotonii, a entuzjazm jest godny pozazdroszczenia. Bardzo często na swojej stronie umieszczają porady w formie tekstu, obrazów lub filmów, które pomagają samodzielnie stworzyć poprawne wnętrze. Wiele z ich realizacji powstaje na podstawie tak zwanych moodboard'ów, czyli zestawień materiałów wykończeniowych, mebli, kolorystyki i dodatków. Konkluzja - wyobraźnia, wiedza i doświadczenie, to cenniejsze narzędzie niż program do projektowania.








Wiecie jakie jest zdanie jaskółek na temat spółek? W tym przypadku to powiedzenie jest jednak zupełnie nieuzasadnione. Wspaniały duet wpadł mi w oko dzięki Instagaramowi, gdzie Blythe&Barnett polubiły jedno z moich zdjęć (!!!) Czysty przypadek, dzięki któremu mogłam powiększyć grono świetnych fachowców godnych naśladowania. Ich stylistyka jest bardzo zbliżona do stylistyki Studia McGee i chyba właśnie dlatego tak bardzo przypadły mi do gustu. Wnętrza tworzone przez Blythe&Barnett nie są naszpikowane dodatkami, przez co dają wrażenie spokoju i wyciszenia. Taki amerykański minimalizm, który bardzo mi odpowiada. A wszystko w towarzystwie bieli, brązów, błękitnych tapet oraz tak zwanych "plank walls", czyli ścian odeskowanych różnymi metodami. Ich strona internetowa jest niestety tymczasowo nieaktywna, ale możecie śmiało podpatrzeć ich realizacje na Instagramie.









Emily Henderson to jedna z projektantek, której wnętrza są niezwykle charakterystyczne. Jak jej się to udaje? Wydaje mi się, że kluczem do tego sukcesu jest umiejętność gry kolorami. Choć zwykle baza kolorystyczna jej wnętrz jest neutralna, to całość w bardzo przemyślany sposób wzbogacają bardzo mocne akcenty kolorystyczne: fuksja, szafir, szmaragd, mocne róże i żółcienie, indygo, granat. Jej umiejętność stosowania i łączenia kolorów jest niezwykle imponująca, a dla mnie stanowi cenną szkołę odwagi wnętrzarskiej. W swoich realizacjach stosuje często eklektyzm, łącząc na przykład elementy nowoczesne z meblami mid-century. Strona >>> EMILY HENDERSON <<< to prawdziwa kopalnia inspiracji!








Wspólny mianownik, łączący projekty Sity Montgomery, to styl i elegancja. Bazując na bieli, beżach i brązach, tworzy wnętrza z klasą, wzbogacone o stylowe i nieprzerysowane dodatki. Wykorzystuje elementy sztukaterii ściennej i sufitowej. Układowi mebli często towarzyszy symetria, która dodatkowo uszlachetnia wnętrza. Więcej realizacji zobaczycie na jej stronie, która znajduje się właśnie >>> TU <<<








Biel i pastele to zdecydowanie znak rozpoznawczy Nicole Davis. Jej wnętrza są jednymi z najbardziej kobiecych. Nie stosuje wielu kontrastów, przez co przestrzenie są niezwykle eteryczne i spokojne. Zasada "mniej znaczy więcej" zdecydowanie sprawdza się w przypadku tej projektantki. Sprawdźcie koniecznie jej projekty. A znajdziecie je między innymi >>> TU <<<







Ta para znana jest przede wszystkim z programu Fixer Upper, gdzie przeprowadzają generalne metamorfozy domów, zmieniając nie tylko wnętrze, ale również to co na zewnątrz (dach, elewacja).  I choć nie do końca przepadam za stylem country, który dominuje w tych realizacjach, to w ich wydaniu takie sielskie klimaty wyglądają naprawdę świetnie i inspirująco. Ponadto, bardzo lubię podpatrywać ich program ze względu na techniki remontowe, które stosują. Często potwierdzają, że zmian w domu można dokonać niewielkim kosztem. Są także niezwykle zabawną parą. Ich realizacje, porady i sklep znajdziecie na stronie MAGNOLIA MARKET
Projektami zajmuje się głównie Joanna, ale czymże jest projektantka bez świetnego wykonawcy, najlepiej w postaci męża? ;)

A jakie jest Wasze zdanie na temat wnętrz w stylu amerykańskim i na temat kompetencji ich twórców? 


POZDRAWIAM SERDECZNIE,
Sylwia

1/12/2017

DLACZEGO NASZA KUCHNIA BĘDZIE OTWARTA NA SALON?



Chciałabym dziś bardzo obiektywnie przedstawić Wam moje zdanie na temat kuchni otwartej na salon. Obiektywnie, ponieważ skupię się głównie na kuchni, która ma powstać w naszym domu. Opowiem Wam o tym, co skłoniło mnie do podjęcia takiej decyzji. 

Jednego możecie być pewni - nie kierowała mną moda i trendy ;)

Na wstępie dodam też, że nikogo z Was nie chciałabym przekonywać do tego, że jest to rozwiązanie idealne. Każdy z nas ma swoje priorytety, przyzwyczajenia i wizje, dlatego otwarcie kuchni na salon jest niezwykle indywidualną decyzją, którą trzeba podjąć świadomie i dobrze przemyśleć wszystkie ZA i PRZECIW.

Kuchnię i salon dzielą w oryginale dwie niewielkie ścianki działowe, które ograniczają ją do powierzchni 10,2 mkw. Od początku była to moja bolączka, ponieważ na takiej powierzchni ciężko jest stworzyć moją wymarzoną funkcjonalną kuchnię. Pierwszym pomysłem było zrezygnowanie z jednej ze ścian, ale powierzchnia nadal byłaby znacznie ograniczona. Miałam jednak bardzo dużo czasu na przemyślenie tej sprawy (zalety budowania domu małymi kroczkami). I właśnie ten czas okazał się być bezcenny w dokonaniu wielu wyborów. Niemały był także wpływ prowadzenia tego bloga i niemal codzienne obcowanie z inspiracjami z całego świata. Moje doświadczenia z kuchniami, inspiracje, planowanie przestrzeni naszego domu, a także rozsądne i długotrwałe przemyślenie tematu ergonomii doprowadziły w konsekwencji do obecnego stanu rzeczy - nasza kuchnia jest otwarta na salon i w takiej postaci czeka na dalsze prace wykończeniowe. 














ASPEKT PRORODZINNO-TOWARZYSKI

Jestem pewna, że wiele osób zna to z autopsji. 
Przyjeżdża z wizytą rodzina, goście, znajomi. Zapraszacie ich do salonu i sadzacie na kanapie. W tym czasie należałoby przygotować kawę, herbatę, coś do jedzenia. Przepraszacie ich "na chwilę" wychodząc do kuchni, po czym słyszycie 
-"Co u Was słychać?!!!"  
-"Wszystko w porządku!!! Byliśmy wczoraj nad jeziorem!!!! Zaraz do Was przyjdę i pogadamy, bo mi się woda gotuje i nic nie słyszę!!!" 
W tym czasie, na 100%, jedna z zaproszonych osób idzie do kuchni, aby kontynuować rozmowę. Reszta gości czuje się osamotniona, więc stopniowo spotkanie przenosi się do kuchni i bardzo często tam się też kończy. Takim sposobem, w kuchni moich rodziców, która ma nie więcej niż 8 mkw, przebywało w porywach do 12 osób i nikt nawet nie miał ochoty, aby przenieść się do 25 mkw salonu. Chyba kuchnie mają w sobie coś niezwykłego, skoro ludzie uwielbiają tam spędzać czas, nawet na stojąco :D  
To samo dotyczy spędzania czasu w gronie najbliższych - kiedy nasza córka bawi się w salonie, a ja gotuję obiad, chciałabym mieć ją na oku, porozmawiać, czy nawet uśmiechnąć się do niej. Jedynie otwarta kuchnia daje mi taką możliwość.



ZŁE DOŚWIADCZENIA

Ten punkt łączy się z pierwszym, ale dotyczy bezpośrednio naszej rodziny. Jako młode małżeństwo bez własnego domu/mieszkania mieliśmy wątpliwą przyjemność przeżyć kilka przeprowadzek i za każdym razem trafialiśmy na kuchnię odseparowaną od salonu. Za każdym razem utwierdzałam się coraz bardziej w przekonaniu, że nasza kuchnia musi mieć łączność z salonem, choćby częściowo.



OPTYKA I ESTETYKA

Bardzo częstym zabiegiem w domach/mieszkaniach jest rozgraniczenie powierzchni poszczególnych pomieszczeń nie tylko ścianami, ale też rodzajem podłogi - w salonie drewno lub panele, a w kuchni płytki. O ile w kwestii utrzymywania czystości jest to zabieg niezwykle praktyczny, tak z estetycznego i optycznego punktu widzenia nie należy do moich ulubionych... Po pierwsze, nawet gdy kuchnia otwarta jest na salon, taki podział daje złudzenie zmniejszenia przestrzeni. Po drugie, moim zdaniem, pokrycie podłogi jednolitym materiałem jest o wiele bardziej estetyczne i daje wrażenie spójności pomieszczeń - jedno przechodzi w drugie w bardzo łagodny sposób. Tym bardziej, kiedy kuchnia jest całościowo otwarta. I taki zabieg mamy zamiar zastosować w naszym domu. 



BRAK OGRANICZEŃ W PROJEKTOWANIU

Kiedy kuchnia jest otwarta, a podłoga jednolita z salonem, mamy o wiele większe pole manewru jeśli chodzi o zaprojektowanie mebli kuchennych. Każdy wie doskonale, że kuchnia jest pomieszczeniem, w którym liczy się każde 5 cm. I często brak tych 5 cm, wyznaczony obecnością ścianki działowej, sprawia, że musimy zrezygnować z jednej szafki lub ustawić meble w sposób, który nie jest zbyt ergonomiczny lub nie do końca odpowiada naszej wizji. I właśnie wtedy przestrzeń kuchenna nieograniczona ściankami działowymi może okazać się bezcenna.  




WYSPA KUCHENNA

Wyspa kuchenna była od dawna moim wielkim marzeniem. Nie mogę powiedzieć, że od zawsze, bo kiedyś zupełnie nie zastanawiałam się nad tym, jak genialnym i funkcjonalnym jest ona rozwiązaniem. Chciałabym poświęcić jej osobny wpis, więc dziś napiszę bez zbędnego rozpisywania się : BĘDZIEMY MIEĆ WYSPĘ, KTÓRA IDEALNIE POŁĄCZY KUCHNIĘ Z SALONEM.


SPIŻARNIA

Warte podkreślenia jest to, że nasza przestrzeń kuchenna jest tak naprawdę nieco większa niż to, co widać na pierwszy rzut oka... Mamy bowiem przykuchenną spiżarnię, która od zawsze była moim wielkim marzeniem i myślę, że w znaczący sposób pomoże nam w organizacji oraz odciąży nieco kuchnię. Idąc dalej tym tropem, niektóre szafki wiszące będziemy mogli zastąpić otwartymi półkami, stanowiącymi idealne miejsce dla stylizacji i nadania indywidualnego charakteru naszej kuchni. Uśmiecham się na samą myśl o tej możliwości :D


GOTOWANIE, ZAPACHY, BAŁAGAN ???

Wiele osób uważa, że kuchnia powinna być odizolowana od reszty pomieszczeń, ponieważ jest źródłem nieprzyjemnych zapachów... Jest mi ciężko określić jaka potrawa (poza flakami) może powodować aż tak nieprzyjemne zapachy, że decyduje to o odseparowaniu kuchni. Prawdą jest, że przypalenie mięsa lub ciasta wywoła niemałe zamieszanie, mnóstwo dymu i pozostawi zapach spalenizny, ale nie oszukujmy się - zdarza się to sporadycznie, a po dokładnym wywietrzeniu ta kulinarna katastrofa odchodzi w niepamięć. Smażenie kotletów mielonych (zwłaszcza tradycyjnie na smalcu) również wiąże się z koniecznością wietrzenia, wzięcia kąpieli i zmiany ubrania, ale chyba nikt nie smaży ich co drugi dzień... Nie jestem mistrzynią świata w gotowaniu, ale moja córka jest wabiona do kuchni nawet zapachem zwykłej jarzynówki, wiec chyba nie jest aż tak źle z tymi moimi kuchennymi aromatami. Jedzenie jest przyjemnością. Gotowanie tego jedzenia również jest przyjemnością, więc nie czuję potrzeby izolowania się tylko z powodu tego nieszczęsnego mielonego lub frytek :D
Co do bałaganu w kuchni, mam na ten temat podobne zdanie - nie ma nigdy aż tak wielkiego, że konieczne jest jego kamuflowanie za zamkniętymi drzwiami. 




Moim roboczym pomocnikiem w planowaniu przestrzeni domowej jest Kazaplan 3D Leroy Merlin, o którym pisałam >>> TUTAJ <<<. Nie jest on programem idealnym, ale znacznie ułatwia wyobrażenie sobie tego, jak dane pomieszczenie będzie wyglądało, kiedy wstawimy do niego wszystkie planowane meble i elementy. Nawet jeśli nie są one docelowe. I kuchnia, którą widzicie na zdjęciach również nie jest kuchnią docelową, ale ustawienie mebli i wyspy pokazuje mi to, że z pewnością będzie to kuchnia ergonomiczna. I nie zwracajcie uwagi na to, że są tam dwa zlewy i nie ma płyty gazowej ;) Po prostu nie miałam ostatnio okazji, aby ten projekt doprowadzić do porządku.

Aż boje się zapytać jakie jest Wasze zdanie na temat otwartych kuchni... Ale piszcie :D

POZDRAWIAM SERDECZNIE,
Sylwia


P.S. Mam już wycenę moich wymarzonych okien ze szprosami i nie jest tak źle - mój projekt nie pójdzie do kosza ;) 
Będą międzyszybowe i może już niedługo napiszę więcej na ten temat :) 



12/15/2016

30 LAMP WISZĄCYCH DO 300 zł


Budując dom, kupując mieszkanie, chcielibyśmy, aby było to nasze wymarzone miejsce, gdzie każdy zakątek jest perfekcyjnie wykończony i zgodny z naszym stylem i wizją. Niestety, w zderzeniu z brutalną rzeczywistością, w której wypłukujemy się do ostatniej złotówki, aby to nasze marzenie zrealizować, często zostajemy na etapie prac wykończeniowych z marnym budżetem i nie wszystko w konsekwencji jest takie, jakie być powinno. Zamiast upragnionej drewnianej podłogi musimy zdecydować się na panele, wymarzoną tapetę Morrisa również zstępujemy czym "w stylu".  Ale czy oznacza to, że posiadając niewielkie środki musimy mieszkać byle jak? Szczerze wierzę, że nie. Kiedy musimy obejść się smakiem design'u z wyższej półki, nie warto rozpaczać z tego powodu, ale zrobić solidne rozeznanie rynku i wykończyć oraz urządzić wnętrze tak, aby mimo niskiego wkładu finansowego było piękne, estetyczne i jak najbardziej zbliżone do naszego wyobrażenia.

Właśnie dlatego chciałabym dziś zaprezentować Wam lampy wiszące, jako przykład tego, że TANIE nie oznacza BRZYDKIE.

Dlaczego lampy? Bo jest to element wnętrza, o którym myślimy na szarym końcu, a według mnie dobrze dobrana lampa jest nie tylko funkcjonalna, ale przede wszystkim stanowi o sukcesie wnętrza. Pisząc dziś o lampach wiszących, mam na myśli głównie kuchnię, a dokładnie strefę nad blatem roboczym oraz wyspą kuchenną. Jednak równie dobrze można taką lampę umieścić w dowolnym pomieszczeniu naszego domu. Zaraz po kinkietach, o których pisałam właśnie tutaj, są moją ulubioną, niebanalną formą oświetlenia.

Dlaczego w tych trzech kolorach? Ponieważ właśnie taka kolorystyka jest najlepszym dopełnieniem klasycznych stonowanych wnętrz, które na co dzień stanowią moją główną inspirację. Możemy dla nich dobrać niemal dowolne tło i za każdym razem będą się na nim prezentowały doskonale. Są to kolory ponadczasowe i eleganckie. Oczywiście głównym atutem lamp, które wybrałam, jest cena. Postanowiłam, że limitem będzie 300 zł i na szczęście nie miałam dużego problemu z poszukiwaniami. Byłam mile zaskoczona, że jest wiele lamp, których cena nie przekracza nawet 100 zł!!!
Jestem więc pewna, że jeśli szukacie wymarzonej lampy w rozsądnej cenie, znajdziecie ją w poniższych zestawieniach. Poniżej dla naszej wspólnej wygody dołączyłam bezpośrednie linki do każdego modelu - w takich sprawach moja pamięć jest krótkotrwała i za rok zdążyłabym zapomnieć która lampa skąd pochodzi ;)








1   2   3   4   5   6   7   8   9   10













1   2   3   4   5   6   7   8   9   10 













1   2   3   4   5   6   7   8   9   10




Taka mała refleksja w międzyczasie: czy tylko ja mam problem z określeniem czy dana lampa ma kolor miedziany? Czasami opis wskazuje na miedź, ale mogłabym przysiąc, że to różowe złoto... Może to tylko kwestia obrazu w komputerze.




Spośród każdej wersji wybrałam jedną lampę, aby w bardziej rzeczywisty sposób pokazać Wam, jak pięknie może ona prezentować się na przykład nad kuchenną wyspą.
Moodboard jest bardzo prostym sposobem, aby we własnym domu, bez konieczności użycia skomplikowanych programów do projektowania, zestawić własne wymarzone wnętrze i przekonać się czy wszystko będzie ze sobą współgrało, choćby kolorystycznie.



Jestem entuzjastką ekonomicznych rozwiązań w urządzaniu wnętrz i wiem, że wiele osób musi naprawdę mocno przemyśleć każdy element wystroju pod kątem ceny, dlatego będę starała się jak najczęściej podpowiadać Wam, właśnie w taki sposób, co wybrać i gdzie to kupić, aby nie przepłacić i jednocześnie uzyskać wymarzony efekt, czasami nawet million dollar effect :)




POZDRAWIAM SERDECZNIE,
Sylwia



12/09/2016

DLACZEGO NIEZMIENNIE OD 20 LAT KOCHAM TEN DOM?




Moi drodzy, będzie dziś nietypowo, bo nie o wnętrzach, ale o tym co na zewnątrz. Pewnie wielu z Was pomyślało w pierwszym momencie "Zaraz, zaraz, skąd ja znam ten dom?" Podpowiadam, że nie da się go nie znać, ponieważ należy do rodziny McCallister'ów i niemniej słynnego Kevina ;) Nie martwcie się, nie o samej fabule dziś napiszę, bo tę mamy okazję przypomnieć sobie co rok. Napiszę o przepięknym domu, który już ponad 20 lat niezmiennie mnie zachwyca, a teraz również inspiruje w planowaniu wyglądu naszego własnego domu. Dlaczego go kocham? Oto kilka powodów, które się na to składają:

DOM

Nie bez powodu wymieniam tę cechę na pierwszym miejscu. Chyba przyznacie mi rację, że nawet najpiękniejsze mieszkanie w bloku nie zastąpi komfortu życia w domu. Całe życie mieszkałam w domu, a kiedy przyszło mi zamieszkać w mieście, w małym mieszkanku bez trawnika, ogrodu, czułam się jak w klatce. Pracy w domu i koło niego jest zawsze dużo, ale myśl, że w każdej chwili można wyjść na swoje własne podwórko, jest bezcenna. Dodatkowo, w takich momentach jak Boże Narodzenie, dom daje nam ogromne możliwości w wykonaniu cudownych dekoracji zarówno w środku, jak i na zewnątrz. Dom Kevina jest dla mnie, jak dotąd, jednym z najciekawszych domów w stylu amerykańskim. Jego ponadczasowy wygląd nie traci na atrakcyjności i jest to jego niezaprzeczalny atut. Dowodzi, że klasyka nigdy nie wychodzi z mody. Czy pamiętacie mój wpis na temat domu amerykańskiego Winslow z 1893roku? >>TUTAJ<<. Dom Kevina, choć zbudowany wiele lat później, wyraźnie bazuje na tym nowatorskim spojrzeniu na tradycyjny dom jednorodzinny. Podobna architektura jest chyba marzeniem wielu osób, nie tylko fanów Kevina. Byłoby cudownie widywać na co dzień budynki w tym stylu. Jest to jeden z domów, który przyczynił się do mojego zachwytu architekturą amerykańską. Od zawsze był symbolem takiego innego, nieco lepszego świata. Za każdym razem patrzę na niego z sentymentem i niesłabnącym podziwem.



FASADA I DACH

Symetria i proporcjonalność to cechy, na które zawsze zwracam szczególną uwagę. Dom o symetrycznej bryle daje wrażenie elegancji, dopracowania i schludności. Mimo że dom Kevina jest potężnych rozmiarów, ciekawa i symetrycznie zaprojektowana fasada, wraz ze wszystkimi jej elementami, staje się lekka i przystępna. Pomysł na wykończenie fasady jest zawsze kluczowy dla domu i z reguły pokazuje, czego możemy spodziewać się wewnątrz. Cegła, którą tu zastosowano, jest jednym z moich ulubionych, a przy okazji jednym z najtrwalszych, elewacyjnych materiałów wykończeniowych. Daje bardzo klasyczny i ponadczasowy efekt, który nie znudzi się po latach. Osobiście uwielbiam proces starzenia się cegły, która z biegiem czasu nabiera niepowtarzalnego charakteru. 
Wygląd i wykończenie fasady, a zwłaszcza delikatna sztukateria wokół drzwi i okien jest kolejnym nawiązaniem do tradycyjnego domu amerykańskiego sprzed stu lat. Podobieństwo  widać doskonale również na podstawie kopertowego dachu z szerokim okapem. W tym przypadku dach zyskał dodatkową lekkość za sprawą lukarn, które są idealnym rozwiązaniem dla zamieszkałych poddaszy. Do dużych atutów estetycznych należy również doliczyć materiał, którym pokryty został dach. Chodzi tu o gont bitumiczny, czyli stylową alternatywę dla typowych blaszanych lub ceramicznych pokryć dachowych.


OKNA

Okna są w przypadku tego domu tematem-rzeką. Swoim rozmieszczeniem doskonale dopełniają symetrii budynku. To również dodatkowy element nadający bryle lekkości. W bardzo estetyczny sposób kontrastują z dość ciemną elewacją, a ich amerykański charakter podkreślony jest za pomocą szprosów, o których pisałam >>TUTAJ<< . Szprosy, przez niektórych uznawane za przeżytek, dla mnie stanowią jedną z piękniejszych ozdób klasycznego domu. Można je rozmieścić w dowolny sposób i podzielić szybę według indywidualnego pomysłu. 
Smukłości elewacji nadaje również to, że okna są głównie w kształcie pionowych prostokątów. Tego typu podłużnym oknom dodatkowej elegancji dodają zewnętrzne okiennice, dzięki którym fasada jest kompletna i ciekawa, ale nieprzerysowana. Okiennice, jako najciemniejszy element, są idealnym uzupełnieniem kolorystyki budynku. Bardzo chciałabym powrotu okiennic w polskiej architekturze, bo są one również naszym tradycyjnym elementem dekoracyjnym, który zdobił miedzy innymi okna dworków staropolskich. Po raz kolejny wspomnę również o lukarnach, które idealnie dopełniają duży, kopertowy dach. Łatwo można zauważyć, że powierzchnia okien zmniejsza się wraz z kolejnymi piętrami. Ta prawidłowość także nadaje bryle budynku smukłości i jest kolejnym przejawem proporcjonalności.











Do tej listy mogłabym śmiało dopisać monolityczny podjazd, piękny trawnik z zadbaną roślinnością w umiarkowanej ilości oraz wiekowe drzewa w tle, które zawsze stanowią piękne dopełnienie domu. Brak ogrodzenia jest tu dużym plusem, który pozwala cieszyć się widokiem domu bez zbędnych przeszkód.

Chyba mogłabym śmiało napisać, że jest to dom moich marzeń. Może odrobinę zbyt duży, ale jako inspiracja zawsze pozostanie w mojej pamięci na pierwszym miejscu.

Tak, chyba już czas na tegoroczny seans :D


POZDRAWIAM WAS SERDECZNIE,
Sylwia