wtorek, 20 września 2016

CZY MOŻNA STWORZYĆ TAKIE WNĘTRZE? część1










Bardzo często, przeglądając zdjęcia ciekawych wnętrz, zastanawiam się, czy wszystkie elementy, które się w nim znajdują, znalazłabym na naszym rynku. Bo dodam, że najczęściej są to aranżacje wnętrz zza oceanu. Zaczynam wtedy wertować internet, aby przekonać się czy i gdzie dostanę interesujące mnie artykuły. Choć czasami zajmuje mi to sporo czasu, jest również niezwykle pomocne, ponieważ przy okazji poznaję nowe sklepy, o których nie pisze się często, a mają naprawdę ciekawy asortyment. Ekspresowo przeszłam więc do działania i postanowiłam na łamach bloga podzielić się z Wami rezultatami moich poszukiwań. Co jakiś czas będę wybierała interesujące wnętrze, aby następnie sprawdzić, czy polski rynek oferuje wszystkie elementy niezbędne do jego stworzenia. Mam nadzieję, że spodoba Wam się taka nowa forma analizy wnętrz :)

Dziś wybrałam kuchnię, którą niedawno wypatrzyłam na jednym z zagranicznych blogów. I to właśnie ta kuchnia sprawiła, że podjęłam się tego żmudnego zadania - żmudnego oczywiście dla amatora, bo fachowiec po jednym spojrzeniu wymieni na pewno wszystkie sklepy, gdzie dostaniemy te elementy ;)
Kuchnia spodobała mi się głównie dlatego, że doskonale wpisuje się w trendy 2016, a są nimi drewno, złoto i zieleń. Może jest już nieco za późno na wspominanie o tegorocznych trendach, ale nie miałam zbyt wielu okazji, aby w praktyce i w gotowych realizacjach oglądać właśnie te trzy wybrane, więc przynajmniej u siebie nadrobię tę zaległość ;)






Jak widzicie, kilka elementów udało mi się odszukać z dużą dokładnością, ale niestety nie wszystkie... Po farbę najlepiej udać się do mieszalni, gdzie dobierzecie właściwy kolor - gotowe farby, dostępne w sklepach, mogą nie do końca pasować do Waszej wizji, a kolor na opakowaniu przeważnie jest mylący i nie oddaje finalnego efektu na ścianie. 


KOMPLIKACJE

1. lampa wisząca -  nie jest ona spektakularna, nie posiada wymyślnego kształtu, a jednak nie znalazłam... Jedyny model, który ją przypominał był ze srebrnymi akcentami, więc w ostateczności można by je przemalować na złoto. Nie mniej jednak, byłam pewna, że taką odszukam bez problemu.

2. złote uchwyty - to jest moja zmora już od dawna - nie raz wspominałam, że przy okazji remontu kuchni, okazało się w ostatniej chwili, iż producent wycofał ze sprzedaży złote, proste relingi... Kasia Gal podpowiada w takim wypadku galwanizację. W przeciwnym razie ciężko gdzieś dostać ładne, proste, złote i miedziane. Natomiast dostępnych jest całe mnóstwo uchwytów przypominających ozdobne broszki lub spinki do włosów...

3. stołek barowy - kolejna nieskomplikowana rzecz, a znalezienie go graniczy z cudem. Model , który znalazłam nie należy do najtańszych, ale jako jedyny pasował wyglądem do tych ze zdjęcia. W przypadku takich prostych stołków dużą pomocą może okazać się zaprzyjaźniony stolarz.





W kuchni tej podoba mi się coś jeszcze - jest ciekawa, ale na tyle neutralna, że bez problemu można nadać jej zupełnie nowy charakter. A to wszystko za sprawą białych prostych mebli, białych płytek ściennych oraz złotych uchwytów. Na takiej bazie możemy dowolnie bawić się dodatkami. Poniżej pokazałam Wam przykładowe zmiany, które pomogą w zupełnym przearanżowaniu tej kuchni, bez konieczności dużego remontu. 

W pierwszej kolejności charakterystyczna ciemnozielona ściana może zostać przemalowana na inny kolor lub wyłożona marmurem, który obecnie tworzy blat.

Do tego wymiana hokerów - w sklepach są dostępne naprawdę ciekawe modele w rozsądnych cenach, więc raz na kilka lat można pozwolić sobie na takie szaleństwo ;) 

Po trzecie, kwiaty - one zawsze są ciekawym akcentem, w wybór kontrastującego koloru doda kuchni życia.

Dodatki - nimi możemy bawić się bez końca - raz schować, innym razem wystawić na półkę. Ceramika jest do tego celu idealna. Nawet wymiana dozownika płynu do naczyń będzie ciekawym zabiegiem.












Czy Wy też macie często sytuację, kiedy coś w gotowej aranżacji niezwykle Wam się spodoba, a później nie możecie tego nigdzie znaleźć? 

Jestem ciekawa Waszej opinii. Mam nadzieję, że nowy cykl przypadł Wam do gustu. Chyba będę dodawała jeszcze ceny znalezionych artykułów, żebyście mieli pełen obraz moich poszukiwań.

W kolejnym poście, kontynuacja serii "Książeczki na półeczki". Tym razem będzie coś ciekawego dla małych podróżników :) Zapraszam.




POZDRAWIAM SERDECZNIE,
Sylwia



piątek, 9 września 2016

KAFELKI KLASYCZNE VS KAFELKI CEMENTOWE





Mój niedawny wpis na temat płytek cementowych skłonił mnie do głębokiego zastanowienia się nad naszą przyszłą kuchnią. Uwielbiam klasykę i oczywistym jest, że do typowo klasycznej kuchni idealne będą właśnie białe kafelki. Ale gdyby tak zamiast nich postawić na wzór? Byłoby to ciekawe i efektowne rozwiązanie. Stworzyłam więc dwa moodboard'y, które pokazują, jak wyglądałaby stylizacja kuchni z udziałem białych lub wzorzystych płytek ściennych.


W pierwszej stylizacji połączyłam cementowe kafelki z białymi frontami i jasną podłogą. Do tej bazy dołączyłam, jako akcent, miedź (uchwyty w dolnych szafkach i szufladach, gałki w górnych szafkach oraz bateria), biel i czerń dodatków (ceramika, kosz na owoce). Nie mogło zabraknąć kinkietów, które umieściłabym po obu stronach okna tak, aby oświetlały blat roboczy. Uznałam, że do jasnej podłogi i biało-niebieskich płytek najlepiej pasował będzie ciemny dywan z niebieskimi elementami. Wiem, że jest wielu przeciwników dywanów w kuchni, ale ja bardzo lubię ten dodatek, zwłaszcza w obliczu nadchodzącej jesieni i zimy ;) Soczysty kolor cytryn oraz kilka książek kucharskich dopełniło mojej wizji.



STYLIZACJA 1











W drugiej stylizacji zamieniłam kafelki z wzorem na białe, klasyczne. Wybrałam również ciemną podłogę, która nadaje białej kuchni niepowtarzalnego charakteru i zapobiega monotonii. Do podłogi dobrałam monochromatyczny dywan, tym razem jasny. Cytryny zastąpił równie energetyczny akcent, czyli różowe kwiaty.




STYLIZACJA 2










Czy któraś z tych wersji przypadła Wam do gustu? Ja, choć bardzo podobają mi się płytki cementowe, chyba postawiłabym jednak na klasykę, zwłaszcza z udziałem tej pięknej ciemnej podłogi.

Jestem ciekawa Waszych opinii i zapraszam do konwersacji :)  

POZDRAWIAM SERDECZNIE,
Sylwia

piątek, 2 września 2016

KINKIET - stylowy powrót do przeszłości











Mam nieodparte wrażenie, że kinkiety nie mają się u nas zbyt dobrze. Choć na rynku jest obecnie bardzo duży wybór modeli w różnym stylu, to rzadko spotykam je w projektach, realizacjach, aranżacja wnętrz. Wyjątkiem są wnętrza nowoczesne, gdzie dość często można spotkać na ścianach proste, adekwatne do stylu oświetlenie. Jednak mnie zupełnie to nie zadowala. Zawsze szukam czegoś innego, czegoś z charakterem. I zazwyczaj, a właściwie prawie zawsze, znajduję to "coś" w realizacja architektów amerykańskich, kanadyjskich, australijskich. Wiem, że sięgam daleko, może nawet zbyt daleko, ale marzy mi się wniesienie do naszych wnętrz właśnie tego niepowtarzalnego, ponadczasowego stylu, który z powodzeniem funkcjonuje tak daleko od nas. Myślę, że głównym składnikiem sukcesu tych wnętrz jest umiejętne mieszanie stylów, korzystanie z bogatego asortymentu, który oferuje rynek, i niepodporządkowywanie wnętrz za wszelką cenę modzie i trendom. Bardzo ważnym aspektem, o którym pisała kiedyś Kasia Gal z Home Glamour Now, jest właściwa kompozycja, która ma o wiele większy wpływ na komfort życia w domu i jego wizualny odbiór niż najnowsze modele mebli, najlepiej wykonana wizualizacja w najlepszym programie. Moim zdaniem chodzi bardziej o dobry gust i umiejętne wykorzystanie możliwości danego wnętrza, niż o najbardziej profesjonalny projekt komputerowy, naszpikowany nowinkami technologicznymi i dobrze wypromowanymi elementami wystroju. 

Wnętrza, które mnie fascynują, są to wnętrza klasyczne, więc większość osób uznałoby, że to synonim nudy. Ale nic bardziej mylnego. Wnętrza klasyczne tworzą idealną, neutralna bazę do wielu aranżacji, które możemy zmieniać o wiele częściej niż w przypadku innych wnętrz. Wnętrza klasyczne doskonale współgrają z innymi stylami, ale nie są od nich bezwzględnie uzależnione. I takim dobrym przykładem współgrania stylu klasycznego jest połączenie go ze stylem industrialnym. Bardzo często jest to jedynie delikatny akcent, ale jego obecność wyraźnie zaznacza się we wnętrzu i nadaje wyjątkowego charakteru. Takim akcentem, dodatkowo jednym z moich ulubionych, jest oświetlenie. A dziś mam na myśli konkretny jego rodzaj w postaci kinkietów. Kinkiety, podobnie jak chodniki i boazeria (panele ścienne), są u nas kojarzone z wnętrzami sprzed około dwudziestu-trzydziestu lat, które każdy chciałby już zapomnieć i poszukać innych sposobów na urządzenie swojego domu. I być może stąd wynika współczesna pogoń za odmianą i nowoczesnością. Ale ja, wzorując się na wnętrzach amerykańskich, jak najbardziej daję szansę zarówno chodnikom, boazerii, jak i kinkietom. 

Pierwsze kinkiety, które szczególnie zwróciły moją uwagę, to te umieszczone na ścianach i wokół okien w kuchniach. Tak usytuowane, idealnie oświetlają blat roboczy.  Bardzo spodobało mi się to nowatorskie rozwiązanie, tak rzadko u nas stosowane. Takie dodatkowe oświetlenie jest nie tylko funkcjonalne, ale dodatkowo stanowi ciekawy akcent dekoracyjny, jeśli wybierzemy odpowiedni model. Wybrałam kilka interesujących przykładów zastosowania kinkietów, które mogą się Wam spodobać i zainspirować do małej zmiany w Waszym sposobie oświetlania przestrzeni domowej. 




Sypialnia   
alternatywa dla lamp nocnych






Toaleta 
oświetlenie pomocnicze przy lustrze


love the timber vanity, round mirror and wall scones plus the fabulous wall…:


Kuchnia 
alternatywa dla lamp sufitowych,
doświetlenie blatu roboczego,  
wyrazisty akcent w stonowanej kuchni





Pokój dzienny 
doświetlenie zabudowanych regałów




Korytarz   
subtelna dekoracja, idealna zwłaszcza we wnętrzach minimalistycznych 






Domowe biuro   
kolejna alternatywa dla lampy stołowej








Spośród dostępnych modeli, wybrałam 13, które trafiają bezpośrednio w mój gust. Niestety tylko 13, ponieważ w innym wypadku zestawienie nie miałoby końca. Są to kinkiety, które idealnie pasowałyby do mojej wizji klasycznego, niebanalnego wnętrza. Tym razem nie stawiałam na ekonomiczną cenę, więc niestety nie wszystkie modele można zaliczyć do niedrogich, choć i takie się tu znalazły.








 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13





I co sądzicie o wielkim powrocie kinkietów, zwłaszcza tych w stylu industrialnym? Na mojej liście MUST HAVE są zapisane już od dawna. Kiedyś przyjdzie dzień, aby jedynie wybrać konkretne modele i cieszyć się ich widokiem we własnym domu :)

POZDRAWIAM,
Sylwia

wtorek, 30 sierpnia 2016

KSIĄŻECZKI NA PÓŁECZKI część 2 Beatrix Potter






Beatrix Potter to jedna z najbardziej znanych autorek literatury dziecięcej i jednocześnie jedna z moich ulubionych. Jej historyjki przenoszą małego czytelnika w świat wyobraźni, gdzie zwierzątka takie jak króliki, myszki, wiewiórki czy kaczki przeżywają niezwykłe przygody, a każda z nich, nawet po licznych perypetiach, kończy się szczęśliwie. Historie i wierszyki tej autorki obfitują zarówno w pomyślne, jak i niebezpieczne sytuacje, które często uświadamiają dzieciom na czym polegają zagrożenia dnia codziennego. Oczywiście powstawały około sto lat temu, więc życia i przygód małych zwierzęcych bohaterów nie możemy przenieść bezpośrednio na życie obecnych dzieci, ale w gruncie rzeczy dzieciństwo jest dzieciństwem, pokusy są pokusami, a ciekawość jest ciekawością, więc możemy uznać, że morały płynące z opowieści są jak najbardziej aktualne. 
  
Ja uwielbiałam czytać w dzieciństwie powiastki Potter. Przede wszystkim ze względu na cudowne ilustracje, którym mogłam przypatrywać się godzinami. Rysunki w tak doskonały i przyjazny sposób przedstawiały świat bohaterów, że miałam ochotę zamieszkać razem z nimi ;) Cudowne były te stare wydania... Ale i obecnym nie brakuje tamtego uroku. Większość opraw ozdobiona jest przepięknymi pastelowymi, delikatnymi akcentami kolorami. Aż chce się je wyeksponować na samym przodzie kolekcji książeczek. Bardzo cieszy mnie ta kontynuacja subtelnej grafiki, charakterystycznej dla angielskich wydań literatury dziecięcej. Obecnie, choć książek jest na rynku całe mnóstwo, większość posiada krzykliwą i mało przemyślaną pod kątem dzieci kolorystykę oraz grafikę. Może wydawać się to dziwne, ale ja w pierwszej chwili zwracam uwagę właśnie na okładkę i ilustracje. Oczywiście mamy na półeczkach i takie eksplodujące kolorami, głównie ze względu na cenę i ogólną dostępność, ale kiedy szukam książki, która ma stać się na prezentem i chciałabym, aby były to na przykład wiersze Brzechwy, to szukam dotąd aż znajdę tę odpowiednią, wyjątkową i piękną. To wiąże się często z odpowiednio wyższą ceną, ale warto wtedy dopłacić i mieć satysfakcję zdobywcy i szerzyciela dobrego gustu ;)  

Wracając do tematu, wnętrze książek nadal posiada genialne rysunki Beatrix Potter, która doskonale wiedziała jak powinny wyglądać ilustracje dla dzieci, które je zaciekawią, zainspirują i pobudzą wyobraźnię. Ostatnio, w księgarni, zatrzymałam się na dłużej, żeby popatrzeć na te urocze buźki królików i myszek. Po latach nadal robią na mnie wrażenie. Myślę, że i Uli przypadną do gustu. Kolejna podróż do Polski musi więc zaowocować w kupno kilku pozycji.

Jeśli macie chęć, aby sprawdzić cenę książeczek Beatrix Potter i dowiedzieć się, gdzie można je kupić dodałam pod spodem linki z adresami. Są to sklepy Matras i Świat Książki, ale wiem, że są dostępne również w Empiku.
   








 W dzisiejszych książkach i filmach animowanych dla dzieci jest coraz więcej przemocy oraz złych emocji, dlatego warto czasami wrócić do tych dawnych autorów, aby przenieść nasze pociechy choć na chwilę w krainę łagodności. To z pewnością będzie dla nich udana podróż :)



POZDRAWIAM SERDECZNIE,
Sylwia

piątek, 26 sierpnia 2016

KLASYCZNA KUCHNIA NIE MUSI BYĆ NUDNA - płytki cementowe z wzorem




Dziś kolejny szybki wpis, robiony niemalże na kolanie ;) 
Szukałam z ciekawości białych, prostokątnych płytek do kuchni - pewnie nikogo to nie dziwi ;), a w konsekwencji, po nitce do kłębka, trafiłam do miejsca oferującego płytki cementowe z cudownymi wzorami. Od ilości dostępnych motywów na domrustykalny.pl zakręciło mi się w głowie. Oczywiście tego typu płytki nie są żadnym nowym odkryciem i projektanci często stosują je we wnętrzach w ostatnim czasie, ale kiedy je zobaczyłam od razu przypomniała mi się kuchnia, którą kiedyś przypięłam do mojej tablicy na >>> Pinterest <<< i którą widzicie powyżej oraz poniżej. Kuchnia klasyczna, ramowe fronty, zero wysokiego połysku i nowoczesności, drewniany blat, proste uchwyty i gałki - niektórym mogłaby wydawać się nudna. Moim zdaniem, nawet gdyby zastosowano w niej białe płytki ścienne, byłaby piękna. Dodam, że kuchnia ta przeszła wcześniej metamorfozę pod okiem zdolnej amerykańskiej projektantki Emily Henderson, która postanowiła wprowadzić do niej nieco wzoru i koloru dla urozmaicenia przestrzeni. Choć do kwestii wzorów we wnętrzach podchodzę z dużym dystansem, ten zabieg i wybrany model płytek uważam za strzał w dziesiątkę, który stanowi o sukcesie i niepowtarzalności tej kuchni (nie bez powodu zapadła mi w pamięć).

autor: Emily Henderson






Jako ciekawostkę dodam również zdjęcie BEFORE&AFTER tej niesamowitej kuchni. Robi wrażenie, prawda?




>>> TUTAJ <<<  znajdziecie wzory, które dziś wybrałam, i które pomogą Wam w uzyskaniu podobnego efektu, jaki uzyskała Emily Henderson. Myślę, że i Wam zakręci się w głowie od tego asortymentu ;)





Choć tego typu płytki są niewątpliwie cudowne, moim zdaniem należy z rozwagą podejść do wyboru wzoru, koloru i ich umiejscowienia w kuchni. Płytki same w sobie są dekoracją, więc należy pamiętać, aby reszta kuchni była bardziej stonowana i nie obfitowała w dodatkowe dekoracje.

No i jeszcze jedna smutna informacja - cena takich płytek cementowych jest zawrotna... Za 1m2 trzeba zapłacić około 370zł(!), czyli nawet tak mała powierzchnia jak 2m2 będzie nas kosztowała ponad 700 zł. Dlatego nie jest to rozwiązanie na które mogą sobie pozwolić wszyscy inwestorzy. Ale kiedyś wszyscy będziemy bogaci i będziemy posiadać domy i wnętrza naszych marzeń :D Tego sobie i Wam życzę w to piątkowe popołudnie ;)



POZDRAWIAM SERDECZNIE,
Sylwia


środa, 24 sierpnia 2016

KSIĄŻECZKI NA PÓŁECZKI część 1 Maria Konopnicka



Jestem staromodna... Nie da się ukryć. Z resztą, nawet nie staram się tego ukrywać, bo to jedna z moich najważniejszych cech, która determinuje moje życie. Możliwe, że jestem najstarszą trzydziestolatką na świecie :D Pod wieloma względami tęsknię do dawnych lat, gzie kierowano się nieco innymi zasadami niż obecnie. Zwłaszcza do czasów mojego dzieciństwa oraz pierwszych lat w przedszkolu i szkole. Chodziłam do małej, wiejskiej szkoły, do której uczęszczało nie więcej niż osiemdziesiąt osób, a moja klasa liczyła ich jedenaście. Miałam wtedy cudownych nauczycieli, zwłaszcza panie przedszkolanki, które zajmując sie nami i przenosząc w świat opowiadań, wierszy i piosenek sprawiły, że właśnie w książkach zakochałam się od najmłodszych lat. Uwielbiałam zapach naszej biblioteki, zapach papieru, na którym kiedyś drukowano książki oraz tę niezwykłą atmosferę, która sprawiała, że do książek mieliśmy zawsze duży szacunek. Wielkim zaszczytem była możliwość pomagania przy porządkowaniu naszej małej biblioteki.  I chyba dlatego książki stały mi bardzo bliskie. Były najpiękniejszym prezentem na urodziny i na Gwiazdkę. Prezentem bardziej pożądanym niż najlepsze zabawki. Później przyszła pora na lektury szkolne. Jedne lubiłam mniej, inne bardziej, ale wszystkie były wartościowymi pozycjami, które w pozytywny sposób kształtowały nasz sposób myślenia i wyobraźnię. Były dostosowane do naszego wieku i zapisały się bardzo wyraźnie w mojej pamięci. Dlatego bardzo ubolewam nad faktem, że lista szkolnych lektur w szkole podstawowej tak bardzo uległa zmianie na przestrzeni tych dwudziestu kilku lat... Ale to jest temat na inny raz. Dziś nie o lekturach, a o książkach ogólnie. O wartościowych książkach dla dzieci, które powinny znajdować się na ich półeczkach. I stąd właśnie pomysł na nowy cykl pod tytułem "KSIĄŻECZKI NA PÓŁECZKI", w którym chciałabym co jakiś czas prezentować Wam moje pomysły na pozycje dla dzieci, zwłaszcza przedszkolaków, warte kupna. Będą to książki polskich i zagranicznych autorów, opowiadania i wiersze, książeczki edukacyjne. Wszystkie oczywiście w ciekawej oprawie, ponieważ, jak przystało na blog wnętrzarski, zwracam ogromną uwagę na okładkę i grafikę książki - pamiętajmy o tym, że książki mogą, i powinny, stanowić w pokoju dziecięcym piękną dekorację.
 
Ula ma 4 lata, ale kiedy się urodziła, od pierwszych dni zaczęliśmy czytać jej bajki. Właściwie mogliśmy czytać jej nawet codzienną prasę - chodziło o to, aby od początku słuchała naszego głosu, tonu charakterystycznego dla czytania. Chcieliśmy również, aby ten głos i proces czytania zapadł jej w podświadomość i sprawił, że również pokocha książki. I wiecie co? UDAŁO SIĘ! Choć po nieprzespanej nocy z ledwością potrafiłam zapanować nad sennością, co dzień czytałam jej chociaż jedną bajkę, a ona słuchała... i słucha do tej pory. Prawdopodobnie był to dla niej tak ważny czas, że dzięki temu książki nabrały dla niej niezwykłego znaczenia. Nawet jako kilkumiesięczny bobas, nigdy nie zdarzyło się, aby książkę podarła, pogniotła. Jej maleńkie paluszki zgrabnie przekręcały karteczki, a oczy błądziły po rysunkach z ogromnym zaciekawieniem. Kiedy miała 10 miesięcy prosiła mnie, na swój sposób, aby po klika razy czytać jej jedną ze stron książki o rodzinie. Zamiast kupować jej nową zabawkę, kupowałam nową książeczkę, a Ula za każdym razem reagowała z taką samą radością. Od razu przechodziłyśmy do czytania. Uważam to za największy sukces w moim życiu :) Teraz zdarzają się z tego tytułu śmieszne sytuacje, bo kiedy kupujemy książeczkę dla innego dziecka, a Ula wypatrzy ją w domu, jest od razu jej pierwszym czytelnikiem, a właściwie oglądaczem - to silniejsze od niej ;)

Myśląc nad nowymi pozycjami, które mogą dołączyć do jej biblioteczki, w pierwszej chwili pomyślałam o Marii Konopnickiej, która w niezwykły sposób potrafiła opisać dziecięcy świat i zamknąć go w wierszach i opowiadaniach. Kto z nas nie pamięta "Stefka Burczymuchy", "Na jagody", "O krasnoludkach i sierotce Marysi"? Ja, w czasie ręcznego prania, często recytowałam Uli "pucu, pucu, chlastu, chlastu, nie mam rączek jedenastu...";) Ona była tym wierszykiem tak zachwycona, że już w wieku dwóch lat znała go na pamięć :D  

Znalazłam więc kilka książeczek dostępnych w sklepach internetowych i księgarniach, które mogą przypaść Wam i Waszym pociechom do gustu. Posiadają piękną okładkę z rysunkami z dawnych lat i to jest ich dodatkowy, ogromny atut.  










1 23 , 4 , 5 , 6 , 7 , 8 , 9 , 10 , 11 , 12 , 13 , 14 , 15




Na aukcjach są dostępne również używane, stare książki Konopnickiej i innych autorów, które chętnie kiedyś kupię dla Uli :)

A Wy co myślicie o takim powrocie do dawnych lat i o książkach, które mimo nowości noszą znamiona vintage? 
Chętnie poczytam o Waszych doświadczeniach w dziedzinie dziecięcych książeczek i czytania ich.


POZDRAWIAM SERDECZNIE,
Sylwia

środa, 17 sierpnia 2016

DARMOWE PROGRAMY DO PROJEKTOWANIA WNĘTRZ - Planer 3D Leroy Merlin



Budowa domu przysparza inwestorom niemałych kłopotów. I nie chodzi tu tylko o sprawy finansowe lub organizacyjne. Każdy, kto ma za sobą ten proces, będzie doskonale wiedział o co chodzi. Cały galimatias zaczyna się już po wytyczeniu i wylaniu fundamentów. Stajemy wtedy przed przyszłymi drzwiami frontowymi i myślimy : "Boże! Co my najlepszego zrobiliśmy? Przecież w tym domu nic się nie zmieści!!!" Uwierzcie mi, nie znam nikogo, kto nie miałby w tym momencie podobnego odczucia ;) Ciśnienie nieco opada, kiedy mury zaczynają piąć się w górę, ale nadal krąży nam nad głową myśl, że w naszej sypialni zmieści się jedynie łóżko i maleńka komódka. To mylne wrażenie towarzyszy przeważnie aż do czasu ostatecznych prac wykończeniowych, kiedy po ułożeniu podłogi wreszcie jesteśmy pewni, że w sypialni stanie nie tylko łóżko, ale też spora szafa, dwie komódki i szafki nocne. 

Dlatego dobrym pomysłem jest korzystanie z darmowych programów do projektowania wnętrz, które już na etapie wyboru projektu domu, ułatwią nam wyobrażenie sobie przyszłych gabarytów pomieszczeń, a nawet wstępne zaprojektowanie wykończeń, ustawienia mebli i kolorystyki. Teraz bardzo często pracownie projektowe oferują wraz z projektem przykładowe wizualizacje, które pozwalają ocenić realne możliwości zagospodarowania przestrzeni, ale niestety nie dotyczy to jeszcze wszystkich dostępnych projektów. W przypadku naszego Bursztyna, dopiero niedawno pojawiła się wizualizacja kuchni i salonu. W momencie wyboru projektu mogliśmy liczyć tylko na swoją wyobraźnię przestrzenną i kilka zdjęć innych inwestorów z realizacji tego właśnie projektu.

Sama korzystam z dwóch takich programów i chciałabym podzielić się z Wami moimi obserwacjami na ich temat, a może nawet zachęcić do samodzielnego zaprojektowania przyszłych wnętrz lub zaplanowania zmian w obecnych, które macie ochotę nieco udoskonalić, odświeżyć

Na pierwszy plan (nomen omen) wzięłam Planer 3D, który znajdziecie na stronie sklepu Leroy Merlin. Po zarejestrowaniu się i zalogowaniu do aplikacji, możecie rozpocząć przygodę z projektowaniem. Już po krótkim czasie stwierdzicie, że poruszanie się w Planerze jest dziecinnie proste. A oto kilka kroków, które należy pokonać, aby przejść do procesu "urządzania":


1. RYSOWANIE PLANU 2D

W pierwszej kolejności musicie wybrać główny obrys czyli plan domu/mieszkania spośród dostępnych wariantów lub rozpocząć "budowanie" ścian od podstaw. Ja wybrałam do mojego modelowego domu prostokąt, ponieważ jest to bardzo popularny plan i daje ciekawe możliwości aranżacyjne.





Po pojawieniu się planu głównego, możemy bez problemu zmienić jego wymiary zewnętrzne i wewnętrzne, dorysować ściany i skorygować ich grubość, a także wyznaczyć niewidoczne linie podziału (np. kuchnia/salon) oraz nazwać poszczególne pomieszczenia.




W kolejnym kroku wrysowujemy okna, drzwi, otwory w ścianach. Wszystkie te elementy możemy dowolnie zmieniać na każdym etapie projektowania. Możemy ustalić wysokość i szerokość okien oraz ich położenie nad podłożem. Jest to bardzo ważne wtedy, kiedy zdecydowaliśmy się na powiększenie lub pomniejszenie okien i nie jesteśmy do końca pewni, jak będą one wyglądały w rzeczywistości.



2. URZĄDZANIE i DEKOROWANIE 3D

Kiedy rysunek 2D jest już kompletny, możemy przejść do widoku 3D, czyli opcji "urządzaj" i ocenić nasz projekt w trzech wymiarach. Projekt możemy dowolnie obracać, powiększać, pomniejszać. Jest to też etap, gdzie zaczynamy projektować wnętrze domu : podłogę, ściany, meble, oświetlenie itp. Oprócz opcji "urządzaj" mamy również do dyspozycji opcję "dekoruj". Na etapie projektowania 3D, będziecie używać ich naprzemiennie - na przykład w przypadku mebli, które wybierzecie w opcji "urządzaj", ale rodzaj drewna, z którego mają być wykonane wybierzecie w opcji "dekoruj" i klikając na mebel, zmienicie jego kolor. Może wydawać się to skomplikowane, ale wbrew pozorom, już po krótkim czasie będziecie wiedzieli jak się poruszać po tych operacjach.

Tak prezentuje się mój modelowy projekt w widoku 3D : 





Projektowanie wnętrza domu rozpoczęłam od łazienki, którą już w rysunku 2D wyposażyłam w dużą powierzchnię i panoramiczne obniżone okno





W opcji "dekoruj" wybrałam rodzaj płytek podłogowych i ściennych. Zastosowałam je klikając na wybrana powierzchnię.




Wybierając z gamy dostępnych mebli i dodatków, urządziłam łazienkę jak na rysunku poniżej. Klikając na mebel możemy go dowolnie przesunąć, obrócić, podnieść do góry, obniżyć, a także zmienić jego wymiary. Możemy także wymienić go na inny. Tu na przykład widzimy chodnik, który oryginalnie był dywanem, ale wystarczyło zmienić jego wymiary, aby dostosować do potrzeb łazienki.




O ile ustawienie i kształt mebli były dla mnie satysfakcjonujące, o tyle ich wykończenie i kolorystyka nie do końca wpisywały się w mój zamysł...




Jednak nie było żadnej przeszkody, aby ten wątpliwej urody mebel zamienić w politurowaną komodę kontrastującą z białym wnętrzem.




Ta sama politura znalazła się również na pozostałych meblach w łazience.



Wracając do widoku z góry, wybrałam rodzaj paneli podłogowych, zmieniłam drzwi na białe, a także pokryłam elewację beżową cegłą. Dodatkowo wybrałam rodzaj trawy i widok nieba - tak dla ciekawszego efektu ;)




Następnie przeszłam do urządzenia sypialni, więc ustawiłam się w pozycji, która najkorzystniej pomogła mi w rozstawieniu mebli. Celowo umieściłam dwa symetryczne okna w takiej odległości od siebie, ponieważ już na etapie rysunku 2D wpadłam na pomysł, że pomiędzy nimi stanie duże łóżko o szerokości 160 cm (to bardzo ważne, aby dobrze przemyśleć nawet takie szczegóły przed rozpoczęciem budowy domu)




I tak, jak poprzednio, w sypialni stanęły wybrane przeze mnie meble i dodatki.




Ich kolorystyka również nie przypadła mi do gustu, więc zmieniając odpowiednio tkaninę na obiciu łóżka, tkaninę na zasłonach i abażurach lamp, metal, z którego wykonane są lampy, a także wykończenie szafek nocnych, miałam przed sobą już nieco ciekawszy obraz tego pomieszczenia.




 
I ostatnim pomieszczeniem, które modelowo zaprojektowałam w Planerze 3D, był pokój dziecięcy niewielkich rozmiarów (nieco ponad 10 m2). Tu również wybrałam wszystkie interesujące mnie meble i ustawiłam je w taki sposób, aby pokój był funkcjonalny.





Korzystając głównie z opcji "dekoruj" wybrałam kolorystykę dodatków (nawet fotel zyskał jasną tapicerkę). Meble zmieniłam na dębowe, które sprawiły, że pokój stał się bardziej przytulny. Okazało się, że nawet tak mały pokoik można zagospodarować wszystkimi niezbędnymi meblami i nadal jest funkcjonalny.



Na koniec obejrzałam wszystkie pomieszczenia z lotu ptaka, aby ocenić ustawienie mebli.








Bardzo ważne jest to, że meble można dowolnie przestawiać zarówno w widoku 3D, jak i na rysunku 2D, który automatycznie uzupełnia się o dodawane obiekty. Można w ten sposób na przykład dosunąć meble maksymalnie do ściany lub ustawić bardziej symetrycznie.




I to, co dla mnie jest niesamowicie ważne - efekty urządzania możemy ocenić z realnej perspektywy, klikając na ekranie na zielonego ludzika znajdującego się między strzałkami sterującymi. Wtedy mamy już 100%-owy obraz wnętrza naszego domu tak, jakbyśmy w nim już mieszkali :)










Na koniec moja ocena możliwości, jakie daje Planer 3D


ZALETY: 

- prosta obsługa, nie wymagająca profesjonalnych umiejętności,
- możliwość korygowania projektu na każdym etapie, zarówno 2D, jak i 3D,
- ocena efektów z różnej perspektywy,
- możliwość zapisania na komputerze każdego obrazu widocznego na ekranie,
- korygowanie koloru mebli i dodatków,
- duży zasób elementów dekoracyjnych (drewno, tkaniny, metal, ceramika, farby itp.),
- możliwość zapisania projektu we własnej galerii i wracania do niego po uprzednim zalogowaniu,
- dostosowywanie rozmiarów mebli do pomieszczenia.
 



WADY:

- stosunkowo mały zasób mebli i dodatków dekoracyjnych,
- mało precyzyjne ustawianie mebli w widoku 3D (należy korygować je na rysunku 2D),
- częste "przechodzenie" mebli przez ścianę,
- należy co jakiś czas zapisywać projekt w trakcie pracy, ponieważ po jakimś czasie może się zawiesić (ja obserwuję to po około godzinie pracy w Planerze) 




A czy Wy macie doświadczenie w użytkowaniu Planera 3D lub innych darmowych programów do projektowania wnętrz? A może również martwicie się, że Wasze przyszłe cztery kąty będą dla Was za małe i chcielibyście się o tym przekonać projektując je samodzielnie w takim programie?

Jak zwykle jestem bardzo ciekawa Waszych opinii. 
Mam nadzieję, że ten wpis będzie dla Was pomocny i zachęci do spróbowania własnych sił w projektowaniu :)




POZDRAWIAM SERDECZNIE,
Sylwia