1/12/2017

DLACZEGO NASZA KUCHNIA BĘDZIE OTWARTA NA SALON?



Chciałabym dziś bardzo obiektywnie przedstawić Wam moje zdanie na temat kuchni otwartej na salon. Obiektywnie, ponieważ skupię się głównie na kuchni, która ma powstać w naszym domu. Opowiem Wam o tym, co skłoniło mnie do podjęcia takiej decyzji. 

Jednego możecie być pewni - nie kierowała mną moda i trendy ;)

Na wstępie dodam też, że nikogo z Was nie chciałabym przekonywać do tego, że jest to rozwiązanie idealne. Każdy z nas ma swoje priorytety, przyzwyczajenia i wizje, dlatego otwarcie kuchni na salon jest niezwykle indywidualną decyzją, którą trzeba podjąć świadomie i dobrze przemyśleć wszystkie ZA i PRZECIW.

Kuchnię i salon dzielą w oryginale dwie niewielkie ścianki działowe, które ograniczają ją do powierzchni 10,2 mkw. Od początku była to moja bolączka, ponieważ na takiej powierzchni ciężko jest stworzyć moją wymarzoną funkcjonalną kuchnię. Pierwszym pomysłem było zrezygnowanie z jednej ze ścian, ale powierzchnia nadal byłaby znacznie ograniczona. Miałam jednak bardzo dużo czasu na przemyślenie tej sprawy (zalety budowania domu małymi kroczkami). I właśnie ten czas okazał się być bezcenny w dokonaniu wielu wyborów. Niemały był także wpływ prowadzenia tego bloga i niemal codzienne obcowanie z inspiracjami z całego świata. Moje doświadczenia z kuchniami, inspiracje, planowanie przestrzeni naszego domu, a także rozsądne i długotrwałe przemyślenie tematu ergonomii doprowadziły w konsekwencji do obecnego stanu rzeczy - nasza kuchnia jest otwarta na salon i w takiej postaci czeka na dalsze prace wykończeniowe. 














ASPEKT PRORODZINNO-TOWARZYSKI

Jestem pewna, że wiele osób zna to z autopsji. 
Przyjeżdża z wizytą rodzina, goście, znajomi. Zapraszacie ich do salonu i sadzacie na kanapie. W tym czasie należałoby przygotować kawę, herbatę, coś do jedzenia. Przepraszacie ich "na chwilę" wychodząc do kuchni, po czym słyszycie 
-"Co u Was słychać?!!!"  
-"Wszystko w porządku!!! Byliśmy wczoraj nad jeziorem!!!! Zaraz do Was przyjdę i pogadamy, bo mi się woda gotuje i nic nie słyszę!!!" 
W tym czasie, na 100%, jedna z zaproszonych osób idzie do kuchni, aby kontynuować rozmowę. Reszta gości czuje się osamotniona, więc stopniowo spotkanie przenosi się do kuchni i bardzo często tam się też kończy. Takim sposobem, w kuchni moich rodziców, która ma nie więcej niż 8 mkw, przebywało w porywach do 12 osób i nikt nawet nie miał ochoty, aby przenieść się do 25 mkw salonu. Chyba kuchnie mają w sobie coś niezwykłego, skoro ludzie uwielbiają tam spędzać czas, nawet na stojąco :D  
To samo dotyczy spędzania czasu w gronie najbliższych - kiedy nasza córka bawi się w salonie, a ja gotuję obiad, chciałabym mieć ją na oku, porozmawiać, czy nawet uśmiechnąć się do niej. Jedynie otwarta kuchnia daje mi taką możliwość.



ZŁE DOŚWIADCZENIA

Ten punkt łączy się z pierwszym, ale dotyczy bezpośrednio naszej rodziny. Jako młode małżeństwo bez własnego domu/mieszkania mieliśmy wątpliwą przyjemność przeżyć kilka przeprowadzek i za każdym razem trafialiśmy na kuchnię odseparowaną od salonu. Za każdym razem utwierdzałam się coraz bardziej w przekonaniu, że nasza kuchnia musi mieć łączność z salonem, choćby częściowo.



OPTYKA I ESTETYKA

Bardzo częstym zabiegiem w domach/mieszkaniach jest rozgraniczenie powierzchni poszczególnych pomieszczeń nie tylko ścianami, ale też rodzajem podłogi - w salonie drewno lub panele, a w kuchni płytki. O ile w kwestii utrzymywania czystości jest to zabieg niezwykle praktyczny, tak z estetycznego i optycznego punktu widzenia nie należy do moich ulubionych... Po pierwsze, nawet gdy kuchnia otwarta jest na salon, taki podział daje złudzenie zmniejszenia przestrzeni. Po drugie, moim zdaniem, pokrycie podłogi jednolitym materiałem jest o wiele bardziej estetyczne i daje wrażenie spójności pomieszczeń - jedno przechodzi w drugie w bardzo łagodny sposób. Tym bardziej, kiedy kuchnia jest całościowo otwarta. I taki zabieg mamy zamiar zastosować w naszym domu. 



BRAK OGRANICZEŃ W PROJEKTOWANIU

Kiedy kuchnia jest otwarta, a podłoga jednolita z salonem, mamy o wiele większe pole manewru jeśli chodzi o zaprojektowanie mebli kuchennych. Każdy wie doskonale, że kuchnia jest pomieszczeniem, w którym liczy się każde 5 cm. I często brak tych 5 cm, wyznaczony obecnością ścianki działowej, sprawia, że musimy zrezygnować z jednej szafki lub ustawić meble w sposób, który nie jest zbyt ergonomiczny lub nie do końca odpowiada naszej wizji. I właśnie wtedy przestrzeń kuchenna nieograniczona ściankami działowymi może okazać się bezcenna.  




WYSPA KUCHENNA

Wyspa kuchenna była od dawna moim wielkim marzeniem. Nie mogę powiedzieć, że od zawsze, bo kiedyś zupełnie nie zastanawiałam się nad tym, jak genialnym i funkcjonalnym jest ona rozwiązaniem. Chciałabym poświęcić jej osobny wpis, więc dziś napiszę bez zbędnego rozpisywania się : BĘDZIEMY MIEĆ WYSPĘ, KTÓRA IDEALNIE POŁĄCZY KUCHNIĘ Z SALONEM.


SPIŻARNIA

Warte podkreślenia jest to, że nasza przestrzeń kuchenna jest tak naprawdę nieco większa niż to, co widać na pierwszy rzut oka... Mamy bowiem przykuchenną spiżarnię, która od zawsze była moim wielkim marzeniem i myślę, że w znaczący sposób pomoże nam w organizacji oraz odciąży nieco kuchnię. Idąc dalej tym tropem, niektóre szafki wiszące będziemy mogli zastąpić otwartymi półkami, stanowiącymi idealne miejsce dla stylizacji i nadania indywidualnego charakteru naszej kuchni. Uśmiecham się na samą myśl o tej możliwości :D


GOTOWANIE, ZAPACHY, BAŁAGAN ???

Wiele osób uważa, że kuchnia powinna być odizolowana od reszty pomieszczeń, ponieważ jest źródłem nieprzyjemnych zapachów... Jest mi ciężko określić jaka potrawa (poza flakami) może powodować aż tak nieprzyjemne zapachy, że decyduje to o odseparowaniu kuchni. Prawdą jest, że przypalenie mięsa lub ciasta wywoła niemałe zamieszanie, mnóstwo dymu i pozostawi zapach spalenizny, ale nie oszukujmy się - zdarza się to sporadycznie, a po dokładnym wywietrzeniu ta kulinarna katastrofa odchodzi w niepamięć. Smażenie kotletów mielonych (zwłaszcza tradycyjnie na smalcu) również wiąże się z koniecznością wietrzenia, wzięcia kąpieli i zmiany ubrania, ale chyba nikt nie smaży ich co drugi dzień... Nie jestem mistrzynią świata w gotowaniu, ale moja córka jest wabiona do kuchni nawet zapachem zwykłej jarzynówki, wiec chyba nie jest aż tak źle z tymi moimi kuchennymi aromatami. Jedzenie jest przyjemnością. Gotowanie tego jedzenia również jest przyjemnością, więc nie czuję potrzeby izolowania się tylko z powodu tego nieszczęsnego mielonego lub frytek :D
Co do bałaganu w kuchni, mam na ten temat podobne zdanie - nie ma nigdy aż tak wielkiego, że konieczne jest jego kamuflowanie za zamkniętymi drzwiami. 




Moim roboczym pomocnikiem w planowaniu przestrzeni domowej jest Kazaplan 3D Leroy Merlin, o którym pisałam >>> TUTAJ <<<. Nie jest on programem idealnym, ale znacznie ułatwia wyobrażenie sobie tego, jak dane pomieszczenie będzie wyglądało, kiedy wstawimy do niego wszystkie planowane meble i elementy. Nawet jeśli nie są one docelowe. I kuchnia, którą widzicie na zdjęciach również nie jest kuchnią docelową, ale ustawienie mebli i wyspy pokazuje mi to, że z pewnością będzie to kuchnia ergonomiczna. I nie zwracajcie uwagi na to, że są tam dwa zlewy i nie ma płyty gazowej ;) Po prostu nie miałam ostatnio okazji, aby ten projekt doprowadzić do porządku.

Aż boje się zapytać jakie jest Wasze zdanie na temat otwartych kuchni... Ale piszcie :D

POZDRAWIAM SERDECZNIE,
Sylwia


P.S. Mam już wycenę moich wymarzonych okien ze szprosami i nie jest tak źle - mój projekt nie pójdzie do kosza ;) 
Będą międzyszybowe i może już niedługo napiszę więcej na ten temat :) 



12/15/2016

30 LAMP WISZĄCYCH DO 300 zł


Budując dom, kupując mieszkanie, chcielibyśmy, aby było to nasze wymarzone miejsce, gdzie każdy zakątek jest perfekcyjnie wykończony i zgodny z naszym stylem i wizją. Niestety, w zderzeniu z brutalną rzeczywistością, w której wypłukujemy się do ostatniej złotówki, aby to nasze marzenie zrealizować, często zostajemy na etapie prac wykończeniowych z marnym budżetem i nie wszystko w konsekwencji jest takie, jakie być powinno. Zamiast upragnionej drewnianej podłogi musimy zdecydować się na panele, wymarzoną tapetę Morrisa również zstępujemy czym "w stylu".  Ale czy oznacza to, że posiadając niewielkie środki musimy mieszkać byle jak? Szczerze wierzę, że nie. Kiedy musimy obejść się smakiem design'u z wyższej półki, nie warto rozpaczać z tego powodu, ale zrobić solidne rozeznanie rynku i wykończyć oraz urządzić wnętrze tak, aby mimo niskiego wkładu finansowego było piękne, estetyczne i jak najbardziej zbliżone do naszego wyobrażenia.

Właśnie dlatego chciałabym dziś zaprezentować Wam lampy wiszące, jako przykład tego, że TANIE nie oznacza BRZYDKIE.

Dlaczego lampy? Bo jest to element wnętrza, o którym myślimy na szarym końcu, a według mnie dobrze dobrana lampa jest nie tylko funkcjonalna, ale przede wszystkim stanowi o sukcesie wnętrza. Pisząc dziś o lampach wiszących, mam na myśli głównie kuchnię, a dokładnie strefę nad blatem roboczym oraz wyspą kuchenną. Jednak równie dobrze można taką lampę umieścić w dowolnym pomieszczeniu naszego domu. Zaraz po kinkietach, o których pisałam właśnie tutaj, są moją ulubioną, niebanalną formą oświetlenia.

Dlaczego w tych trzech kolorach? Ponieważ właśnie taka kolorystyka jest najlepszym dopełnieniem klasycznych stonowanych wnętrz, które na co dzień stanowią moją główną inspirację. Możemy dla nich dobrać niemal dowolne tło i za każdym razem będą się na nim prezentowały doskonale. Są to kolory ponadczasowe i eleganckie. Oczywiście głównym atutem lamp, które wybrałam, jest cena. Postanowiłam, że limitem będzie 300 zł i na szczęście nie miałam dużego problemu z poszukiwaniami. Byłam mile zaskoczona, że jest wiele lamp, których cena nie przekracza nawet 100 zł!!!
Jestem więc pewna, że jeśli szukacie wymarzonej lampy w rozsądnej cenie, znajdziecie ją w poniższych zestawieniach. Poniżej dla naszej wspólnej wygody dołączyłam bezpośrednie linki do każdego modelu - w takich sprawach moja pamięć jest krótkotrwała i za rok zdążyłabym zapomnieć która lampa skąd pochodzi ;)








1   2   3   4   5   6   7   8   9   10













1   2   3   4   5   6   7   8   9   10 













1   2   3   4   5   6   7   8   9   10




Taka mała refleksja w międzyczasie: czy tylko ja mam problem z określeniem czy dana lampa ma kolor miedziany? Czasami opis wskazuje na miedź, ale mogłabym przysiąc, że to różowe złoto... Może to tylko kwestia obrazu w komputerze.




Spośród każdej wersji wybrałam jedną lampę, aby w bardziej rzeczywisty sposób pokazać Wam, jak pięknie może ona prezentować się na przykład nad kuchenną wyspą.
Moodboard jest bardzo prostym sposobem, aby we własnym domu, bez konieczności użycia skomplikowanych programów do projektowania, zestawić własne wymarzone wnętrze i przekonać się czy wszystko będzie ze sobą współgrało, choćby kolorystycznie.



Jestem entuzjastką ekonomicznych rozwiązań w urządzaniu wnętrz i wiem, że wiele osób musi naprawdę mocno przemyśleć każdy element wystroju pod kątem ceny, dlatego będę starała się jak najczęściej podpowiadać Wam, właśnie w taki sposób, co wybrać i gdzie to kupić, aby nie przepłacić i jednocześnie uzyskać wymarzony efekt, czasami nawet million dollar effect :)




POZDRAWIAM SERDECZNIE,
Sylwia



12/09/2016

DLACZEGO NIEZMIENNIE OD 20 LAT KOCHAM TEN DOM?




Moi drodzy, będzie dziś nietypowo, bo nie o wnętrzach, ale o tym co na zewnątrz. Pewnie wielu z Was pomyślało w pierwszym momencie "Zaraz, zaraz, skąd ja znam ten dom?" Podpowiadam, że nie da się go nie znać, ponieważ należy do rodziny McCallister'ów i niemniej słynnego Kevina ;) Nie martwcie się, nie o samej fabule dziś napiszę, bo tę mamy okazję przypomnieć sobie co rok. Napiszę o przepięknym domu, który już ponad 20 lat niezmiennie mnie zachwyca, a teraz również inspiruje w planowaniu wyglądu naszego własnego domu. Dlaczego go kocham? Oto kilka powodów, które się na to składają:

DOM

Nie bez powodu wymieniam tę cechę na pierwszym miejscu. Chyba przyznacie mi rację, że nawet najpiękniejsze mieszkanie w bloku nie zastąpi komfortu życia w domu. Całe życie mieszkałam w domu, a kiedy przyszło mi zamieszkać w mieście, w małym mieszkanku bez trawnika, ogrodu, czułam się jak w klatce. Pracy w domu i koło niego jest zawsze dużo, ale myśl, że w każdej chwili można wyjść na swoje własne podwórko, jest bezcenna. Dodatkowo, w takich momentach jak Boże Narodzenie, dom daje nam ogromne możliwości w wykonaniu cudownych dekoracji zarówno w środku, jak i na zewnątrz. Dom Kevina jest dla mnie, jak dotąd, jednym z najciekawszych domów w stylu amerykańskim. Jego ponadczasowy wygląd nie traci na atrakcyjności i jest to jego niezaprzeczalny atut. Dowodzi, że klasyka nigdy nie wychodzi z mody. Czy pamiętacie mój wpis na temat domu amerykańskiego Winslow z 1893roku? >>TUTAJ<<. Dom Kevina, choć zbudowany wiele lat później, wyraźnie bazuje na tym nowatorskim spojrzeniu na tradycyjny dom jednorodzinny. Podobna architektura jest chyba marzeniem wielu osób, nie tylko fanów Kevina. Byłoby cudownie widywać na co dzień budynki w tym stylu. Jest to jeden z domów, który przyczynił się do mojego zachwytu architekturą amerykańską. Od zawsze był symbolem takiego innego, nieco lepszego świata. Za każdym razem patrzę na niego z sentymentem i niesłabnącym podziwem.



FASADA I DACH

Symetria i proporcjonalność to cechy, na które zawsze zwracam szczególną uwagę. Dom o symetrycznej bryle daje wrażenie elegancji, dopracowania i schludności. Mimo że dom Kevina jest potężnych rozmiarów, ciekawa i symetrycznie zaprojektowana fasada, wraz ze wszystkimi jej elementami, staje się lekka i przystępna. Pomysł na wykończenie fasady jest zawsze kluczowy dla domu i z reguły pokazuje, czego możemy spodziewać się wewnątrz. Cegła, którą tu zastosowano, jest jednym z moich ulubionych, a przy okazji jednym z najtrwalszych, elewacyjnych materiałów wykończeniowych. Daje bardzo klasyczny i ponadczasowy efekt, który nie znudzi się po latach. Osobiście uwielbiam proces starzenia się cegły, która z biegiem czasu nabiera niepowtarzalnego charakteru. 
Wygląd i wykończenie fasady, a zwłaszcza delikatna sztukateria wokół drzwi i okien jest kolejnym nawiązaniem do tradycyjnego domu amerykańskiego sprzed stu lat. Podobieństwo  widać doskonale również na podstawie kopertowego dachu z szerokim okapem. W tym przypadku dach zyskał dodatkową lekkość za sprawą lukarn, które są idealnym rozwiązaniem dla zamieszkałych poddaszy. Do dużych atutów estetycznych należy również doliczyć materiał, którym pokryty został dach. Chodzi tu o gont bitumiczny, czyli stylową alternatywę dla typowych blaszanych lub ceramicznych pokryć dachowych.


OKNA

Okna są w przypadku tego domu tematem-rzeką. Swoim rozmieszczeniem doskonale dopełniają symetrii budynku. To również dodatkowy element nadający bryle lekkości. W bardzo estetyczny sposób kontrastują z dość ciemną elewacją, a ich amerykański charakter podkreślony jest za pomocą szprosów, o których pisałam >>TUTAJ<< . Szprosy, przez niektórych uznawane za przeżytek, dla mnie stanowią jedną z piękniejszych ozdób klasycznego domu. Można je rozmieścić w dowolny sposób i podzielić szybę według indywidualnego pomysłu. 
Smukłości elewacji nadaje również to, że okna są głównie w kształcie pionowych prostokątów. Tego typu podłużnym oknom dodatkowej elegancji dodają zewnętrzne okiennice, dzięki którym fasada jest kompletna i ciekawa, ale nieprzerysowana. Okiennice, jako najciemniejszy element, są idealnym uzupełnieniem kolorystyki budynku. Bardzo chciałabym powrotu okiennic w polskiej architekturze, bo są one również naszym tradycyjnym elementem dekoracyjnym, który zdobił miedzy innymi okna dworków staropolskich. Po raz kolejny wspomnę również o lukarnach, które idealnie dopełniają duży, kopertowy dach. Łatwo można zauważyć, że powierzchnia okien zmniejsza się wraz z kolejnymi piętrami. Ta prawidłowość także nadaje bryle budynku smukłości i jest kolejnym przejawem proporcjonalności.











Do tej listy mogłabym śmiało dopisać monolityczny podjazd, piękny trawnik z zadbaną roślinnością w umiarkowanej ilości oraz wiekowe drzewa w tle, które zawsze stanowią piękne dopełnienie domu. Brak ogrodzenia jest tu dużym plusem, który pozwala cieszyć się widokiem domu bez zbędnych przeszkód.

Chyba mogłabym śmiało napisać, że jest to dom moich marzeń. Może odrobinę zbyt duży, ale jako inspiracja zawsze pozostanie w mojej pamięci na pierwszym miejscu.

Tak, chyba już czas na tegoroczny seans :D


POZDRAWIAM WAS SERDECZNIE,
Sylwia



12/01/2016

CZY MOŻNA STWORZYĆ TAKIE WNĘTRZE? część 3





"Mamo, chcę mieć księżniczkowy pokój" - moja córka oznajmia mi to cyklicznie od momentu, kiedy ściany naszego domu zaczęły piąć się do góry. Myślę, że wiele mam słyszy to zdanie z ust kilkuletnich dziewczynek zafascynowanych coraz to nowymi produkcjami, w których główne bohaterki toną w mocnym różu, fiolecie i błękicie. Nie będę ukrywać, że jestem daleka od sympatii dla tego typu kolorystyki w pokoju dziecięcym, i nie tylko z powodu wszechobecności produktów sygnowanych przez logo Disney'a. Uważam, że mocne kolory, i nadmiar niektórych z nich, nie wpływają korzystnie na samopoczucie dziecka. Moja teoria wymagałaby oczywiście podania w tym miejscu przynajmniej kilku argumentów, ale dziś nie o tym ;) Po prostu, zastanawiałam się wielokrotnie jak rozwiązać kwestię tego nieszczęsnego "pokoju księżniczkowego", kiedy przyjdzie już do jego urządzania. I jakiś czas temu wpadłam na Pintereście na to oto genialne rozwiązanie, które nie może nie przekonać Urszuli :D

A argumentów mam na to przynajmniej kilka (bo Urszula musi mieć po prostu wiele kwestii podpartych niezbitymi dowodami...) 


CZEGO POTRZEBA DO SZCZĘŚCIA KSIĘŻNICZCE?


ZŁOTO
  
bez zbędnego nadmiaru - wystarczy jeden lub dwa elementy, które dodadzą odrobiny elegancji w królestwie małej damy. Wisząca lampa doskonale spełni to zadanie.


ELEMENTY ARCHITEKTURY PAŁACOWEJ

sztukateria, to element wnętrza, który przy niewielkim nakładzie finansowym da świetny efekt i przeniesie każdą małą dziewczynkę wprost do pałacowej komnaty. Nie musi to być sztukateria gipsowa - wystarczy rozeta z polistyrenu dostępna w każdym markecie budowlanym oraz ozdobne listwy sosnowe, które, przymocowane do ściany w kształt prostokątów lub kwadratów, stworzą piękne i eleganckie panele ścienne (wystarczy je pomalować w kolorze ściany).


TKANINY

warto zadbać, aby w pokoju księżniczki nie zabrakło dobrych jakościowo tkanin (len, bawełna, naturalna wełna). Przytulności, zwłaszcza w czasie zimy, dodadzą takie elementy jak dywan imitujący futro lub skórę owczą.
W kwestii poduszek - pamiętajmy, że nigdy nie jest ich zbyt wiele ;) Aby ładnie wkomponowały się w wystrój pokoju, należy stonowane kolory (biele, beże, szarości) przepleść kilkoma o bardziej urozmaiconych kolorach i wzorach - przecież stonowane wnętrze nie musi być nudne. 


ŁÓŻKO GODNE KSIĘŻNICZKI

łóżko powinno być oczywiście wykonane z naturalnego drewna. Wiem, że nie jest łatwo znaleźć takie łóżko w rozsądnej cenie, dlatego warto poszukać w galeriach staroci lub wśród używanych mebli w ogłoszeniach internetowych (sama niedawno trafiłam na takie). Łóżko z inspiracji spodobało mi się szczególnie dlatego, że posiada cudownie wykonaną tapicerkę. Myślę, że każda pracownia tapicerska za przystępną cenę wyposaży nasze księżniczkowe łóżko w takie miękkie uzupełnienie. Możemy również wykonać łóżko według własnego projektu bezpośrednio u stolarza, a następnie oddać je w ręce tapicera.




Z moich przemyśleń, oraz poszukiwań dostępnych produktów, powstało takie oto zestawienie:









Żałuję, że nie mam okazji, aby urządzić w najbliższym czasie podobny pokój, ponieważ bardzo przypadł mi do gustu.

Zastanawiam się nad tym, ile małych dam wybrałoby takie rozwiązanie zamiast typowego różowo-fioletowego wystroju. To w końcu do nich zawsze należy ostateczna decyzja ;)

A Wy co myślicie o pokoju księżniczki w takim wydaniu? Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii.
Czy Wasze córki również domagają się wnętrz królewskich? :)



POZDRAWIAM SERDECZNIE,
Sylwia





10/25/2016

CZY MOŻNA STWORZYĆ TAKIE WNĘTRZE? część 2





Witajcie po dość długiej przerwie :)

Pierwsza część serii "CZY MOŻNA STWORZYĆ TAKIE WNĘTRZE?" spotkała się z dużym zainteresowaniem i entuzjazmem, więc dziś chciałabym przedstawić Wam kolejny efekt moich poszukiwań. Tym razem nie całe wnętrze, a raczej kącik, który można zaaranżować dosłownie wszędzie. Kąt biurowy, to jedno z moich ulubionych miejsc we wnętrzach i namiętnie dopinam kolejne ciekawe znaleziska do mojej tablicy na Pinterest . 
Ten kąt, ze względu na siłę kontrastu, zapadł mi bardzo mocno w pamięć, więc postanowiłam jak najszybciej wykorzystać go i sprawdzić z jaką dokładnośc odnajdę na naszym rynku wszystkie niezbędne elementy. Jego właścicielka, z pewnością entuzjastka mody, przepięknie skomponowała wszystko tworząc niesamowity klimat. Biel, czerń i boazeria bezsprzecznie przywołują na myśl styl skandynawski. Złoto w postaci delikatnych akcentów dodaje szyku. Jutowy dywan ociepla przestrzeń. Całość jest idealnie dopełniona industrialnym biurkiem i krzesłem rodem z dawnych lat.









Właściwie, poszukiwania poszły mi dość gładko, ale od początku byłam pewna, że będę miała problem ze znalezieniem odpowiedniego biurka. Teoretycznie industrialnych mebli jest obecnie mnóstwo, ale kiedy chciałam znaleźć właśnie takie, okazało się, że lepszym rozwiązaniem byłoby wykonanie go na zamówienie u metaloplastyka i stolarza. Ale, mimo to, wybrałam dwa modele, które stworzą podobny klimat i są równie ciekawie.

Czarne krzesło przypomniało mi o giętych meblach z Radomska, które są tak cudowne, że powinno się je promować o wiele częściej niż na przykład krzesło EAMES, moim zdaniem, już nieco przereklamowane... NO 14 jest jednym z bardziej interesujących modeli i wizualnie jest bardzo zbliżony do krzesła, które poszukiwałam.  

Akcesoria biurowe są moja wielką miłością, więc stworzenie takiego zestawienia było dla mnie podwójnie przyjemne. Dzięki temu znalazłam genialny sklep PAPIERÓWKA, w którym wypatrzyłam te trzy cudowne notesy.

Książki są zawsze świetnym elementem wystroju. Spośród nich polecam Wam CZAR CHANEL, którą miałam ostatnio przyjemność przeczytać i uważam, że jest jedną z ciekawszych książek o tej legendarnej postaci - daje nieco inne spojrzenie na jej życie.

Miałam problem ze znalezieniem białej podłogi. Jest wiele wzorów bielonego drewna, ale całkowicie białej podłogi nie udało mi się znaleźć. Wybrałam więc tę, która najbardziej przypomina biel. Natomiast Marta z domku przy lesie odważyła się, aby samodzielnie przemalować na biało panele podłogowe i wyszło jej to świetnie, więc przy odrobinie cierpliwości możemy taką białą podłogę zrobić we własnym zakresie - DIY jest często idealnym rozwiązaniem dla pasjonatów niepowtarzalnych wnętrz. Boazeria również wymagałaby wkładu własnej pracy, ponieważ nie spotkałam się z naturalnym drewnem właśnie w tym kolorze, przeznaczonym do ułożenia boazerii. Moim zdaniem ten rodzaj dekoracji ścian niepotrzebnie ma u nas złą sławę. Widuję zagraniczne wnętrza, w których, tak jak tutaj, wygląda genialnie. Mam ogromną nadzieję, że boazeria w ciekawej, przemyślanej formie przeżyje niedługo swój renesans.

I na koniec to, co jesienią lubię najbardziej - złoto. Kiedy szukam złotych dodatków wiem, że znajdę coś ciekawego w H&M Home. W innym przypadku, złoty spray zawsze służy pomocą :) Takie dodatki, w umiarkowanej ilości, dodadzą szyku najbardziej surowemu wystrojowi.

 
 
Czy ktoś z Was również ma słabość do przestrzeni biurowych? :)
Jeśli czytaliście CZAR CHANEL, czekam na Wasze opinie na temat tej książki.

POZDRAWIAM SERDECZNIE,
Sylwia 

 


 

9/30/2016

KSIĄŻECZKI NA PÓŁECZKI część 3








Wśród książek dedykowanych dzieciom, dużą sympatia darzę serie. Nie tylko pięknie prezentują się na półkach, ale są często niezwykle ciekawe i zebranie całej kolekcji to wielka duma. Oczywiście, doskonale radzą sobie również w postaci pojedynczych egzemplarzy, bo choć tematyka jest podobna, nie są od siebie zależne w 100%.
Szukając ciekawych książek do kolejnej części, przypadkiem trafiłam na tytuł "Oto jest Monachium" - z wiadomych względów bez namysłu kliknęłam na nią ;) i, ku mojemu zdziwieniu, okazało się, że jest ona jedną z pięciu książek, które w bardzo przystępny sposób opowiadają dzieciom o pięciu wielkich miastach świata: Rzym, Paryż, Nowy York, Londyn i Monachium. 
Początkowo pomyślałam, że są one napisane niedawno, ale z charakterem vintage. Jednak bardzo zdziwiłam się, że liczą sobie już kilkadziesiąt lat. Serię "Oto jest..." stworzył czeski rysownik i autor Miroslav Šašek. Pierwsza z książek powstała w 1958 roku, a była nią "Oto jest Paryż". Później przyszedł czas na kolejne, które równie elokwentnie opisywały dane miasto. Bardzo ważnym elementem książek są niesamowite rysunki, które nie mogą nie zaciekawić małych czytelników. Choć seria powstała wiele lat temu, jej treść jest bardzo interesująca, a liczne zagadnienia, opisywane przez Šaška, są nadal aktualnymi. 
Nie są to typowe przewodniki, ale raczej zbiór ciekawostek przyprawionych świetnym poczuciem humoru. I wydaje mi się, że w takiej formie mali czytelnicy najchętniej przyswajają wiedzę na temat otaczającego ich świata, zwłaszcza wtedy, kiedy ten świat mają okazję zobaczyć na własne oczy. Inna kultura, inna architektura, inny język i zachowanie - to są sprawy, które małym podróżnikom natychmiast nasuwają liczne pytania. 
Osobiście uwielbiam książki dziecięce z lat 50-80, więc i na tę serię mam chęć. A znalazłam ją na stronie WYDAWNICTWA DWIE SIOSTRY , gdzie aktualnie każda z książek kosztuje 28,80 zł, a cała seria 119 zł. Co ważne, książki mają twarda oprawę, która zapewni długie użytkowanie. A tak wygląda ich wnętrze, które mnie urzekło:









































Takie serie książek, to również doskonały pomysł na prezent. Myślę, że każde dziecko byłoby z niego zadowolone. Nawet jeśli jeszcze nie potrafi czytać, same rysunki wiele mu opowiedzą i rozwiną wyobraźnię.

Jeśli ktoś z Was ma je już w posiadaniu, czekam na opinie :)


POZDRAWIAM SERDECZNIE,
Sylwia


9/20/2016

CZY MOŻNA STWORZYĆ TAKIE WNĘTRZE? część1










Bardzo często, przeglądając zdjęcia ciekawych wnętrz, zastanawiam się, czy wszystkie elementy, które się w nim znajdują, znalazłabym na naszym rynku. Bo dodam, że najczęściej są to aranżacje wnętrz zza oceanu. Zaczynam wtedy wertować internet, aby przekonać się czy i gdzie dostanę interesujące mnie artykuły. Choć czasami zajmuje mi to sporo czasu, jest również niezwykle pomocne, ponieważ przy okazji poznaję nowe sklepy, o których nie pisze się często, a mają naprawdę ciekawy asortyment. Ekspresowo przeszłam więc do działania i postanowiłam na łamach bloga podzielić się z Wami rezultatami moich poszukiwań. Co jakiś czas będę wybierała interesujące wnętrze, aby następnie sprawdzić, czy polski rynek oferuje wszystkie elementy niezbędne do jego stworzenia. Mam nadzieję, że spodoba Wam się taka nowa forma analizy wnętrz :)

Dziś wybrałam kuchnię, którą niedawno wypatrzyłam na jednym z zagranicznych blogów. I to właśnie ta kuchnia sprawiła, że podjęłam się tego żmudnego zadania - żmudnego oczywiście dla amatora, bo fachowiec po jednym spojrzeniu wymieni na pewno wszystkie sklepy, gdzie dostaniemy te elementy ;)
Kuchnia spodobała mi się głównie dlatego, że doskonale wpisuje się w trendy 2016, a są nimi drewno, złoto i zieleń. Może jest już nieco za późno na wspominanie o tegorocznych trendach, ale nie miałam zbyt wielu okazji, aby w praktyce i w gotowych realizacjach oglądać właśnie te trzy wybrane, więc przynajmniej u siebie nadrobię tę zaległość ;)






Jak widzicie, kilka elementów udało mi się odszukać z dużą dokładnością, ale niestety nie wszystkie... Po farbę najlepiej udać się do mieszalni, gdzie dobierzecie właściwy kolor - gotowe farby, dostępne w sklepach, mogą nie do końca pasować do Waszej wizji, a kolor na opakowaniu przeważnie jest mylący i nie oddaje finalnego efektu na ścianie. 


KOMPLIKACJE

1. lampa wisząca -  nie jest ona spektakularna, nie posiada wymyślnego kształtu, a jednak nie znalazłam... Jedyny model, który ją przypominał był ze srebrnymi akcentami, więc w ostateczności można by je przemalować na złoto. Nie mniej jednak, byłam pewna, że taką odszukam bez problemu.

2. złote uchwyty - to jest moja zmora już od dawna - nie raz wspominałam, że przy okazji remontu kuchni, okazało się w ostatniej chwili, iż producent wycofał ze sprzedaży złote, proste relingi... Kasia Gal podpowiada w takim wypadku galwanizację. W przeciwnym razie ciężko gdzieś dostać ładne, proste, złote i miedziane. Natomiast dostępnych jest całe mnóstwo uchwytów przypominających ozdobne broszki lub spinki do włosów...

3. stołek barowy - kolejna nieskomplikowana rzecz, a znalezienie go graniczy z cudem. Model , który znalazłam nie należy do najtańszych, ale jako jedyny pasował wyglądem do tych ze zdjęcia. W przypadku takich prostych stołków dużą pomocą może okazać się zaprzyjaźniony stolarz.





W kuchni tej podoba mi się coś jeszcze - jest ciekawa, ale na tyle neutralna, że bez problemu można nadać jej zupełnie nowy charakter. A to wszystko za sprawą białych prostych mebli, białych płytek ściennych oraz złotych uchwytów. Na takiej bazie możemy dowolnie bawić się dodatkami. Poniżej pokazałam Wam przykładowe zmiany, które pomogą w zupełnym przearanżowaniu tej kuchni, bez konieczności dużego remontu. 

W pierwszej kolejności charakterystyczna ciemnozielona ściana może zostać przemalowana na inny kolor lub wyłożona marmurem, który obecnie tworzy blat.

Do tego wymiana hokerów - w sklepach są dostępne naprawdę ciekawe modele w rozsądnych cenach, więc raz na kilka lat można pozwolić sobie na takie szaleństwo ;) 

Po trzecie, kwiaty - one zawsze są ciekawym akcentem, w wybór kontrastującego koloru doda kuchni życia.

Dodatki - nimi możemy bawić się bez końca - raz schować, innym razem wystawić na półkę. Ceramika jest do tego celu idealna. Nawet wymiana dozownika płynu do naczyń będzie ciekawym zabiegiem.












Czy Wy też macie często sytuację, kiedy coś w gotowej aranżacji niezwykle Wam się spodoba, a później nie możecie tego nigdzie znaleźć? 

Jestem ciekawa Waszej opinii. Mam nadzieję, że nowy cykl przypadł Wam do gustu. Chyba będę dodawała jeszcze ceny znalezionych artykułów, żebyście mieli pełen obraz moich poszukiwań.

W kolejnym poście, kontynuacja serii "Książeczki na półeczki". Tym razem będzie coś ciekawego dla małych podróżników :) Zapraszam.




POZDRAWIAM SERDECZNIE,
Sylwia



9/09/2016

KAFELKI KLASYCZNE VS KAFELKI CEMENTOWE





Mój niedawny wpis na temat płytek cementowych skłonił mnie do głębokiego zastanowienia się nad naszą przyszłą kuchnią. Uwielbiam klasykę i oczywistym jest, że do typowo klasycznej kuchni idealne będą właśnie białe kafelki. Ale gdyby tak zamiast nich postawić na wzór? Byłoby to ciekawe i efektowne rozwiązanie. Stworzyłam więc dwa moodboard'y, które pokazują, jak wyglądałaby stylizacja kuchni z udziałem białych lub wzorzystych płytek ściennych.


W pierwszej stylizacji połączyłam cementowe kafelki z białymi frontami i jasną podłogą. Do tej bazy dołączyłam, jako akcent, miedź (uchwyty w dolnych szafkach i szufladach, gałki w górnych szafkach oraz bateria), biel i czerń dodatków (ceramika, kosz na owoce). Nie mogło zabraknąć kinkietów, które umieściłabym po obu stronach okna tak, aby oświetlały blat roboczy. Uznałam, że do jasnej podłogi i biało-niebieskich płytek najlepiej pasował będzie ciemny dywan z niebieskimi elementami. Wiem, że jest wielu przeciwników dywanów w kuchni, ale ja bardzo lubię ten dodatek, zwłaszcza w obliczu nadchodzącej jesieni i zimy ;) Soczysty kolor cytryn oraz kilka książek kucharskich dopełniło mojej wizji.



STYLIZACJA 1











W drugiej stylizacji zamieniłam kafelki z wzorem na białe, klasyczne. Wybrałam również ciemną podłogę, która nadaje białej kuchni niepowtarzalnego charakteru i zapobiega monotonii. Do podłogi dobrałam monochromatyczny dywan, tym razem jasny. Cytryny zastąpił równie energetyczny akcent, czyli różowe kwiaty.




STYLIZACJA 2










Czy któraś z tych wersji przypadła Wam do gustu? Ja, choć bardzo podobają mi się płytki cementowe, chyba postawiłabym jednak na klasykę, zwłaszcza z udziałem tej pięknej ciemnej podłogi.

Jestem ciekawa Waszych opinii i zapraszam do konwersacji :)  

POZDRAWIAM SERDECZNIE,
Sylwia