11/12/2017

OKRĄGŁE DYWANY DO POKOJU DZIEWCZYNKI (OD 150 DO 500 ZŁ)



Ocieplenie domu jest już prawie skończone. Montaż drzwi wewnętrznych nieco się przedłuża, ale mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu będą już u nas. Jedyna sprawa, którą mogę Was na razie  uraczyć, to kontynuacja pokojowych planów u Urszuli. 

Jak wiecie, uwielbiam wyszukiwanie produktów i zestawianie ich, więc naszła mnie ostatnio chęć na poszukanie dywanu, który sprosta wymaganiom Uli. O ile kształt jest jej zupełnie obojętny, tak kolor już niekoniecznie ;) No i nie muszę chyba dodawać, który byłby według niej idealny... Ostatnio Urszula towarzyszyła mi przy poszukiwaniach i zakomenderowała tak: "Wpisz dywan księżniczkowy". Postąpiłam zgodnie z instrukcją, ale asortyment nie sprostał jej wymaganiom, więc poprosiła "A wpiszesz dywan bardzo księżniczkowy?"
 - no ciężka ta moja klientka, nie ma co :D

Kiedy jednak miałam wolną chwilę, postanowiłam na własna rękę wyszukać dywany, które mogłyby wpaść jej w oko, choć nie są typowo 'księżniczkowe'. Ula jeszcze ich nie widziała i jestem bardzo ciekawa, czy uda mi się zrobić na niej wrażenie choćby jednym modelem ;)
Tym razem wyznaczyłam limit 500 zł, ale dobra informacja jest taka, że większość z nich kupić można znacznie poniżej 300 zł.

Dlaczego dywan okrągły? Ponieważ wydaje mi się, że taka geometryczna różnorodność przydaje się w pokoju dziecka i umożliwia stworzenie ciekawej aranżacji. Choć okrągłych dywaników jest całkiem sporo i są bardzo ładne , to jednak wiele osób stawia tradycyjnie na dywany prostokątne. Mam nadzieję, że nasz pomysł zainspiruje ich do rozważenia innych możliwości.












Do dywanów z pierwszego zestawienia starałabym się dobrać bardziej neutralne kolorystycznie dodatki. Jeśli jednak wasze pociechy mają już mnóstwo zabawek, dodatków czy dekoracji w bardziej intensywnych i różnorodnych kolorach, warto rozważyć wybór nieco bardziej stonowanego dywanu. Biele, beże i szarości znakomicie spełnią tę rolę, więc i takie produkty zamieściłam w osobnym zestawieniu, które widzicie poniżej.










Dywan Royal Dream jest według mnie genialny, choć wolałabym, żeby był nieco większy, bo na tak małej powierzchni ciężko jest się wygodnie bawić, nawet 5-letniej dziewczynce.

A Wy co sądzicie na  temat tych znalezisk? :)


I przy okazji jeszcze jedna dywanowa sprawa.
Choć nie korzystałam jeszcze nigdy z usług 'aliexpress', to jakiś czas temu, z czystej ciekawości przeglądałam ich ofertę w zakresie dywanów. I muszę przyznać, że jestem miło zaskoczona bogactwem wzorów i przystępnością cen. Znam osoby, które korzystają z aliexpress nałogowo ;) i liczę, że również się nie zawiodę, jeśli Urszuli nie przypadnie do gustu żadna z moich propozycji i będę musiała szukać innych źródeł zakupu.
Jeśli macie jakieś spostrzeżenie na temat jakości produktów i usług aliexpress, to będę Wam wdzięczna za wszelkie sugestie.


POZDRAWIAM,
Sylwia


10/24/2017

GDZIE KUPIMY PIĘKNE I MĄDRE PLAKATY DLA DZIEWCZYNKI?




Dekoracje ścienne są świetną metodą na upiększenie pokoju dziecka. Ich dobór zależy nie tylko od wieku i płci, ale także od zainteresowań naszych latorośli. Warto więc w zgrabny sposób połączyć aspekt dekoracyjny i edukacyjny. Z własnego doświadczenia wiem, że dzieci bardzo dobrze zapamiętują to, czego często słuchają lub na co często patrzą. Pomyślałam więc, że w czasie urządzania pokoju córki, stworzymy taką pożyteczną, i jednocześnie piękną, ścienną galerię. Mając w głowie wstępne ustawienie mebli, miejsce dla takiej galerii widziałabym nad biurkiem, gdzie Ula prawdopodobnie spędzać będzie dużo czasu, lub na ścianie na przeciwko łóżka, skąd również będzie dobrze widoczna. 

Jeszcze kilka lat temu wybór takich grafik czy plakatów nie był zbyt duży, a przynajmniej nie robił wrażenia. Jednak ostatnio wiele zdolnych osób weszło na rynek ze swoimi pracami. Dzięki temu, z ogromnym podziwem przeglądałam kolejne sklepy oferujące tego typu produkty. I bardzo cieszy mnie ten postęp, więc chętnie podzielę się z Wami kilkoma znaleziskami.








Ogromnym zbiorem plakatów i obrazów dla dzieci jest Pakamera. Przygotowując się do tego wpisu przeglądałam wiele miejsc, gdzie takie artykuły możemy dostać i przyznam, że różnorodność asortymentu i twórców na Pakamerze zrobiły na mnie największe wrażenie. Bardzo często zatrzymywałam się przy genialnych botanicznych plakatach Anity Tomala. Również prace Małgorzaty Domańskiej, Well Well, milostudio zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Wachlarz cenowy w tym miejscu również jest bardzo szeroki, więc właściwie każdy znajdzie tam coś dla siebie.









Pracę zdolnej Zuzanny (Merely Susan) śledzę już chyba od dwóch lat i jestem pełna podziwu dla tej młodej osóbki, która z takim zaangażowaniem realizuje swoją pasję i przekuwa ją na sukces zawodowy. Jej piękne akwarele dostaniecie pod postacią kartek, plakatów, notesów, zakładek, a nawet tkanin. Jeśli zaś chodzi o same plakaty, to wybór jest tak duży, że znajdziecie coś ciekawego na każdą porę roku, dla rodziców i dla dzieci, dla chłopca i dziewczynki. Sprawdźcie koniecznie!










Do Złotych Plakatów wzdycham często, kiedy przeglądam na przykład ich profil na Instagramie. Wszystkie są tak piękne, że naprawdę ciężko byłoby wybrać jeden z nich. Ich niewątpliwy urok z pewnością zachwyci niejedną dziewczynkę, która marzy o pokoju księżniczki. A do wyboru są plakaty w kolorze złota, srebra, miedzi, różowego złota, a nawet w kolorze biało-czarnym.








Tradycyjnie można również skorzystać z oferty IKEA, gdzie w bardzo korzystnych cenach dostaniemy bardzo ciekawe grafiki, obrazy, pocztówki i plakaty. Żałuję tylko, że nie cały asortyment jest widoczny na stronie sklepu, bo do 100-kilometrowej pielgrzymki musimy mieć bardzo dobry powód ;)








W ofercie sklepu Malinowy Koszyk piękny plakat, a na nim, wypisz wymaluj, nasza Urszulka, która przygarnęłaby do domu każde zwierzę - dosłownie każde, w każdym rozmiarze ;)







W pokoju przedszkolaka nie powinno zabraknąć plakatów edukacyjnych, które w ciekawy sposób wprowadzą w świat literek, cyferek i innych szkolnych zagadnień. Oczywiście możemy je cyklicznie wymieniać, aby dziecku nie znudził się jeden widok lub, żeby sprawdzić, jaka dziedzina nauki zainteresuje nasze dziecko najbardziej. 
Taka dekoracja jest nie tylko piękna, ale przede wszystkim mądra i pożyteczna.








link do sklepu


Bardzo ciekawą ofertę plakatów dekoracyjnych i edukacyjnych posiada również sklep Shekoku. Ula, jako wzorowy przedszkolak, pilnie uczy się literek i cyferek, więc myślę, że takie plakaty sprawiłyby jej ogromną radość.








Wybór plakatów z alfabetem jest bardzo duży, ale ten, przypominający szkolną tablicę, szczególnie utkwił mi w pamięci.  W Butiku Pod Aniołem kupicie również te przepiękne listki, które wprowadzą dzieci w świat zagadnień przyrodniczych.



Oczywiście zdolni rodzice mogą sami wykonać tego typu plakaty i znam wiele osób, które potrafią stworzyć własnoręcznie piękne dzieła dedykowane swoim dzieciom. A dla dziecka największą dumą będzie, jeśli to ich własne rysunki, czy prace, oprawicie w ramy i wkomponujecie w taką galerię. Pomysłów jest naprawdę wiele i niekoniecznie musza się wiązać z wydaniem fortuny na taką formę dekoracji.





W przypadku galerii ściennych pojawiają się zawsze pytania: 

Jakie ułożenie, kompozycję zastosować? 
Jak połączyć małe i duże obrazy?

Mnie z pomocą przychodzi zawsze Pinterest, gdzie po wpisaniu "wall gallery" znajduję całe mnóstwo gotowych, sprawdzonych podpowiedzi w formie, jaką widzicie poniżej. 








A co Wy i Wasze dzieci sądzicie o takich plakatowych galeriach? Są pożyteczne, czy może stanowią tylko formę pięknej dekoracji? A może znacie inne sklepy, w których takie ciekawe plakaty można kupić?
Chętnie zobaczę też Wasze galerie, więc linki dziś są jak najbardziej mile widziane :)



POZDRAWIAM,
Sylwia

10/15/2017

POKÓJ ULI - WSTĘPNE ZESTAWIENIE MATERIAŁÓW I DEKORACJI


W ciągu najbliższych dwóch miesięcy chcielibyśmy skupić się na najważniejszym miejscu w naszym domu. A jest nim pokój Uli, która, jak nikt inny, zasługuje na to, aby wreszcie zamieszkać w swoim wymarzonym, przytulnym pokoiku. Kiedy mieliśmy do wybrania jedno pomieszczenie, które urządzimy kompletnie, nawet kuchnia okazała się mniej ważna :) I właśnie dlatego chciałabym jak najlepiej przygotować się do tego przedsięwzięcia. 

Pokój Uli nie jest duży. Ma 15 mkw. Ale jego ogromną zaletą są dwa okna od zachodniej i północnej strony, które sprawiają, że pokój jest bardzo dobrze doświetlony w ciągu dnia. Już teraz, przed wykończeniami, przyjemnie spędza się w nim czas na zabawie, choć na razie bardziej przypomina magazyn rzeczy dziecięcych, a nie pokój ;) 

Dziewczęcych pokoi oglądałam wiele i w wielu zakochałam się od pierwszego wejrzenia, ale najśmieszniejsze jest to, że moją główną inspiracją stał się pokój na zdjęciu poniżej, który wcale nie jest pokojem dziecięcym. Jest to gabinet Jacquelyn Clark, jednej z moich ulubionych projektantek wnętrz. Metamorfoza tego pokoju oraz lekki, dziewczęcy charakter bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły i pokazały, że z każdego pomieszczenia można wykrzesać coś wspaniałego. Delikatna kolorystyka i naturalne drewno świetnie ze sobą współgrają, nadając wyjątkowo przytulnego charakteru. Myślę więc, że nie zdziwi Was wybór tej inspiracji do projektu pod tytułem "Pokój Uli". Taka neutralna baza kolorystyczna da w przyszłości możliwość dowolnej zmiany wystroju, bez konieczności przeprowadzania gruntownego remontu.





Oczywiście inspiracja to tylko ogólny zarys, więc nie będzie to wnętrze przeniesione w stosunku 1:1. Zwłaszcza że  pokój w konsekwencji musi zostać dostosowany do potrzeb 5-letniej dziewczynki. Jednak chciałabym dość mocno trzymać się jego charakteru.

Nie wszystko w pokoju Uli będzie skompletowane od razu. Dębowe łóżko, które dostałam od babci jest piękne, ale niestety nie znalazłam w tym roku czasu, aby je odświeżyć, więc na razie stanie na jego miejscu dotychczasowe, sosnowe łóżko z czasów emigracyjnych. Sprawa biurka wygląda natomiast tak, że chcielibyśmy wykonać je u stolarza według indywidualnego projektu. Czyli biurko również kupimy raczej tymczasowe, z niezbyt wysokiej półki cenowej. Dodatki skompletujemy natomiast wtedy, kiedy zostaną nam wolne środki z wyposażenia głównego. 

Bardzo ważną sprawą okazał się dobór tapety. Z jednej strony chciałam, aby była dziewczęca, ale z drugiej strony pójście w typowo różowo-błękitno-fioletową kolorystykę, determinowałoby cały późniejszy wystrój pokoju. Uznałam więc, że najbezpieczniej będzie wybrać wzór jak najbardziej neutralny kolorystycznie, do którego pasowały zarówno zielone, niebieskie, różowe, czy też beżowe dodatki, na przykład uzależnione od pory roku. Szukałam więc bardzo długo. Ale w końcu znalazłam. W stacjonarnym sklepie z tapetami ten wzór kosztował 100zł, ale na szczęście udało mi się odszukać go w internecie (oretytapety.com), a cena bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, bo wynosiła 60 zł. Nie będziemy więc długo zastanawiali się, gdzie ją zamówić ;)
Te drobne kwiatuszki wyglądają na zdjęciu na szare. Jednak na żywo jest to raczej odcień pomiędzy szarością a beżem, który wygląda bardzo przyjemnie i przytulnie. To dodatkowo uświadomiło mi, że warto takie elementy ocenić na własne oczy, bo zdjęcia lub ustawienia komputera mogą nam przekazywać nieco przekłamany obraz.





Długo myśleliśmy też nad wyborem podłogi. W pierwszej wersji chcieliśmy zainwestować w drewno, po którym chodziłoby się najprzyjemniej. Ostatecznie, z powodów czysto finansowych, stanęło na panelach. Oczywiście ich wybór też nie był prosty. Jedne zbyt jasne, inne zbyt ciemne, jeszcze inne zbyt sztuczne. Chciałam aby miały kolor dębu w ciepłej tonacji, w jak największym stopniu przypominały naturalne deski, a także miały rozsądną cenę.  Wybór padł na Dąb Craft Złoty (Krono Original) w cenie 60 zł/mkw. Jeśli do czasu układania podłogi nie wpadnie nam w oko nic innego, właśnie ten model ułożony będzie w pokoju Uli. 






Na poniższych zestawieniach zebrałam docelowe i poglądowe wyposażenie pokoju Uli, które nakreśli Wam nieco jego przyszły wygląd.










Tak królestwo Urszuli wyglądało jeszcze przed wylewkami:







A o tym, jak będzie wyglądało finalnie, dowiecie się już w grudniu :)

Tymczasem, wczoraj zaczęliśmy prace przy ociepleniu domu. 


I takie małe odbiegnięcie od tematu posta. Bardzo mocno zastanawia mnie, że w czasie wykonywania przeze mnie najcięższych prac, takich jak planowanie każdego etapu budowy, planowanie wydatków, szukanie oszczędności budowlanych i codziennych, negocjacja cen, wybór i zakup materiałów, organizacja ekip i pilnowanie poprawności prac (przy jednoczesnym wychowywaniu małego dziecka), fizyczne wykonywanie wielu prac, samodzielne wniesienie dwóch ton płytek, przewiezienie taczką 10 ton piachu, pomoc w ułożeniu 100 mkw płytek, systematyczne porządkowanie placu budowy, przeprowadzka i wiele, wiele innych, nie słyszałam słów typu "Dlaczego Ty to wszystko robisz sama?/ Dlaczego ona to wszystko robi sama? Może powinniśmy jechać i jej pomóc?" Odpowiedziałabym wtedy, że robię to z szacunku dla ciężkiej pracy mojego męża, który z poświęceniem pracuje na ten dom finansowo i widzi swoje dziecko raz na kilka tygodni. Dlatego ja staram się wkładać równie ciężką pracę na miarę moich możliwości i umiejętności, i w żaden sposób nie umniejszam roli mojego męża w tym całym przedsięwzięciu. Mogę też w każdej chwili liczyć na fizyczną pomoc rodziny i przyjaciół, którzy zdają sobie w jak ciężkiej sytuacji znajduje się nasza rozdzielona rodzina. Od osób, które najwidoczniej nie potrafią na to spojrzeć w ten sposób, słyszę natomiast komentarze typu "Dlaczego ona pisze, że ZAMÓWIŁA płytki, WYBRAŁA tapetę, że coś jest zrobione według JEJ pomysłu?" - No może właśnie dlatego, że się do tego zobowiązała już w momencie wytyczania fundamentów i po prostu wykonuje swoją PRACĘ, której wiele kobiet nigdy by się nie podjęło?!  Nie mam w zwyczaju, aby gloryfikować swoją pracę, ale nie pozwolę również na to, żeby ktokolwiek umniejszał jej wartość. Tego typu bezczelność można wytłumaczyć chyba tylko tym, że ludzie, nie zajmujący się nigdy w życiu fizyczną pracą, mogą budowę domu uważać za formę rozrywki, a dobór materiałów wykończeniowych za relaks wieńczący proces budowania. 
Pozdrawiam więc serdecznie osoby, które nie potrafią w ŻADEN sposób pomóc i okazać wsparcia, ale za to świetnie ANALIZUJĄ każde słowo na moim blogu. 



Wylanie żalu było jednorazowe, bardzo mi potrzebne, i mam nadzieję, że trafiło do adresatów... 



POZDRAWIAM SERDECZNIE,
Sylwia




10/08/2017

MAŁA ŁAZIENKA - SZUKAM INSPIRACJI DO ZAPROJEKTOWANIA SZAFKI POD UMYWALKĘ







Być może nie nastąpi to za miesiąc lub nawet za pół roku, ale przyjdzie kiedyś pora, aby szafeczkę z Obi zastąpić bardziej użytecznym meblem, stworzonym na wymiar. Rozmiary naszej łazienki sugerują, aby szafka była nie tylko ładna, ale przede wszystkim funkcjonalna, czyli mieszcząca liczny łazienkowy dobytek. Wnęka pozostawiona na ten cel ma 80 cm szerokości. Liczę więc, że w odpowiednim czasie uda się ją ciekawie i pięknie zagospodarować. 
W grę wchodzi więc szafka z drzwiczkami lub z szufladami. Do tego chciałabym w dolnej części dodać otwartą półkę. Najchętniej widziałabym ją z typowym klasycznym look'iem, czyli z frontami ramowymi, lub w wersji bardziej mid-century, a zwłaszcza z efektem politury. Myślę, że do naszych "kropeczek" taki styl pasowałby jak ulał. Zanim jednak podejmę ostateczna decyzję, muszę tego typu fronty ocenić na żywo.
Co do sposobu zamontowania mam dwa pomysły. Pierwszy, to szafka typowo wisząca z półką na dole. A opcja druga, to smukłe nóżki, które idealnie pasowałyby do stylu z połowy ubiegłego wieku. 
Wraz z szafką należałoby kupić lustro, którego brak jest niezwykle doskwierający... Bez względu na to, jaki rodzaj szafki wybierzemy, dobiorę do niej lustro okrągłe, które nieco przełamie te wszystkie linie proste, lub lustro prostokątne, ale z obłymi rogami. Oczywiście w bardzo cienkiej ramie, aby nie stało się ono głównym centrum uwagi.


Dla przypomnienia, tak na razie wygląda miejsce na szafkę:







D R E W N O

Moim pierwszym pomysłem na szafkę pod umywalkę było drewno. Jednak po wybraniu na podłogę płytek drewnopodobnych, muszę uważać, aby dobrze połączyć te dwa materiały. Myślę, że w przypadku takiego zestawienia najlepszym pomysłem byłoby zastosowanie frontów w kolorze jak najbardziej zbliżonym do podłogi W realizacjach Studia McGee znalazłam kiedyś dwie łazienki, które szczególnie zapadły mi w pamięć. Nawet jeśli wybiorę zupełnie inne wykończenie dla szafki, bardzo chciałam Wam pokazać te piękne, choć proste, łazienki, do których lubię często powracać.



(A tak na marginesie, powinniście zobaczyć całą realizację nowoczesnego domku górskiego, w którym ta łazienka się znajduje. Przepiękne wnętrza! - link pod zdjęciem)




Jak już wcześniej wspomniałam, nie wykluczam pójścia w stronę mid-century. Uwielbiam, kiedy ten styl wkomponowany jest we wnętrza nowoczesne lub klasyczne. A efekt politury robi na mnie szczególne wrażenie.
To jedna z moich ulubionych szafek w tym stylu. I te nóżki...





G R A N A T / G R A F I T

Granatowe lub grafitowe szafki są moimi faworytami od bardzo, bardzo dawna. Ich klasyczne piękno i ponadczasowość bardzo do mnie przemawiają. W przypadku obu kolorów zastosowałabym złote lub srebrne uchwyty i ramę lustra w tym samym kolorze.










B I E L  / P A S T E L E

Bardzo prawdopodobnym scenariuszem jest również szafka w kolorze białym lub w jednym  z delikatnych pastelowych odcieni z palety RAL. W małej łazience zawsze dobrze sprawdzają się jasne barwy, które kojarzymy z czystością i powiększeniem przestrzeni. A jeśli łazienka wygląda zbyt sterylnie, zawsze możemy ją nieco ocieplić za pomocą dodatków.









Dobrze, że szafka pod umywalkę to dość odległą przyszłość, bo na chwile obecną mam aż nadto pomysłów, więc byłoby mi ciężko podjąć decyzję na przestrzeni jednego miesiąca. Ale błędem byłoby również niezastanawianie się nad tym tematem i odwlekanie go do ostatniego momentu.
Na razie w łazience nie będzie działo się nic nowego, więc pewnie skupię się na pokoju Uli, którego realizację przewidujemy na grudzień. Po zamontowaniu drzwi wewnętrznych położymy też wykładzinę w naszej sypialni, więc i tam powolutku zaczną się pierwsze prace. 


WSZYSTKIEGO DOBREGO NA NOWY TYDZIEŃ,
Sylwia




10/01/2017

MAŁA ŁAZIENKA - REALIZACJA W TRAKCIE






Muszę Wam się przyznać, że czuję się troszkę skrępowana tym, że pokazuję naszą łazienkę w takiej niedokończonej wersji. Ale pocieszeniem, dla mnie i dla Was, może być to, że jej realizację potraktuję jak serial, gdzie każdy odcinek przyniesie coś nowego. I choć na razie ciężko o efekt 'wow', to mam nadzieję, że moi stali czytelnicy bez problemu domyślą się, jak łazienka może wyglądać finalnie. 

Na wstępie zaznaczę, że jej powierzchnia to około 2,4 mkw. Nie było więc łatwo zaprojektować to pomieszczenie w sposób praktyczny i funkcjonalny, który umożliwi swobodne poruszanie się. A główny problem wystąpił już na etapie rozprowadzania kanalizacji (zdj. poniżej), kiedy nie do końca wiedziałam jeszcze, jak łazienka ma wyglądać. Stwierdziłam, że 'jakoś się wszystko dopasuje'. No i niestety, z tym dopasowywanie nie było wcale tak łatwo. Dlatego każdą osobę planującą lub rozpoczynającą budowę domu ostrzegam, że takie sprawy należy bardzo dokładnie przemyśleć, nawet jeśli jest to dopiero etap fundamentów.






Nie muszę też chyba dodawać, że kiedy stanęły ściany, byłam pewna, iż w tej łazience nie zmieści się nic poza sedesem i umywalką. Taki urok stanu surowego :)

Na dzień dzisiejszy brakuje w niej jeszcze drzwi, których rolę tymczasowo dumnie pełni prześcieradło ;) Nie ma też docelowej szafki pod umywalkę, więc stwierdziliśmy, że kupimy najtańszy zestaw z Obi (szafka i umywalka) za 104 zł. Dzięki temu możemy spokojnie uzupełnić braki w budżecie i w odpowiednim czasie zrobić takie meble, które będą w całości odpowiadały mojej wizji. Być może nieco wcześniej uda się zrobić szafkę nad geberyt, która sięgać będzie sufitu i pomieści wszystko, co w łazience powinno się znajdować.

Początkowo planowałam położyć na podłodze zupełnie inne płytki. Nawet celowałam w dość wzorzyste modele. Ale ostatecznie doszłam do wniosku, że o wiele przyjemniej będzie się stało i brało prysznic na płytkach drewnopodobnych. Dodatkowo, dało to efekt spójności z resztą domu.








Zdecydowaliśmy się na kabinę typu walk-in, ponieważ jest bardzo funkcjonalna i nie zabiera sobą zbyt dużej przestrzeni, przez co łazienka wydaje się nieco większa. Większa jest też powierzchnia podłogi, po której można swobodnie chodzić, kiedy jest sucha.

Zastanawiam się tylko nad zamontowaniem zasłony prysznicowej. Co prawda, spadek zrobiony jest idealnie i woda nie rozlewa się po łazience, ale ta odbijająca się od ciała w czasie mycia potrafi skropić nieco większą przestrzeń.





Na tym zdjęciu możecie zobaczyć oprawki EYE Nowodvorski, które zamieściłam w moim ostatnim zestawieniu. Jestem bardzo zadowolona z ich wyboru i polecam oświetlenie tego producenta, ponieważ mają naprawdę rozsądne ceny i ciekawe modele.












Miejsce na wspomnianą szafkę:







Zestawienie użytych materiałów znajdziecie w moim ostatnim poście MAŁA ŁAZIENKA - ZESTAWIENIE MATERIAŁÓW.
Już niedługo zarysuję Wam, jak powinna wyglądać nasza docelowa szafka pod umywalkę.


I jak Wam się podoba efekt na tym etapie?



POZDRAWIAM SERDECZNIE,
Sylwia